Jolanta Zakrawacz, Łukasz Brudnik
Dział Instrukcyjno-Metodyczny WBP w Opolu


„Uzupełniamy białe plamy na mapie literatury europejskiej, środkowoeuropejskiej i południowoeuropejskiej” - rozmowa z Tomaszem Zaródem


Łukasz Brudnik, Jolanta Zakrawacz: Książkowe Klimaty to wydawnictwo dość nietypowe jak na warunki polskie. Na próżno w jego ofercie szukać książek autorów z najbardziej poczytnych krajów, takich jak Wielka Brytania, USA, Francja, czy Szwecja. Wolą Państwo skupić się na regionach, które nie bardzo kojarzą się Polakom z literaturą. Dlaczego?
Tomasz Zaród: Trudno powiedzieć dlaczego. Po prostu taki mieliśmy pomysł na to wydawnictwo. Generalnie zaczęło się to w inny sposób. Zaczęliśmy wydawać książki czeskie i słowackie, a później, z racji mojego zainteresowania Grecją, postanowiliśmy zacząć wydawać literaturę grecką. Mieliśmy więc Czechy, Słowację i Grecję. I wszyscy się dziwili, skąd taki dziwny zestaw krajów. No więc postanowiliśmy uzupełnić o to wszystko, co jest po drodze i w tym momencie się okazało, że to jest literatura kompletnie nieznana. Zresztą gdy zaczynaliśmy, to z czeskiej literatury wiadomo – trochę zawsze tego było, natomiast słowackiej literatury kompletnie nikt nie znał. Prawdopodobnie nadal tylko my ją wydajemy. Gdy zaczęliśmy uzupełniać ofertę literaturą bałkańską, rumuńską, bułgarską, węgierską, okazało się, że jest to także twórczość kompletnie nieznana, więc postanowiliśmy określić misję wydawnictwa: uzupełniamy białe plamy na mapie literatury europejskiej, środkowoeuropejskiej i południowoeuropejskiej. Później przeszliśmy jeszcze do Cypru i Turcji. No tak to się jakoś potoczyło.

Czy towarzyszyły Państwu obawy, że może nie uda się znaleźć odbiorców na wydawane książki?
Od samego początku wiedzieliśmy, że będzie z tym kłopot i że to jest literatura niszowa. To też nie jest wydawnictwo stricte biznesowe, jeśli chodzi o taką mocną dochodowość. Ponieważ ja jestem głównie importerem książek i to jest moje główne źródło dochodu, to jestem w stanie tak finansować to wydawnictwo, żeby nie przynosiło ono strat. Natomiast nie musi być mega dochodowe. Ważniejsza dla nas jest jakość publikacji, pokazanie miejsc w literaturze, które chcielibyśmy zapełnić. A poza tym pokazujemy książki, które nam się podobają i sami lubimy je czytać.

Według Państwa założeń, do jakiego czytelnika skierowana jest oferta Książkowych Klimatów?
My mamy wbrew pozorom całkiem spory rozstrzał, jeśli chodzi o tematykę tych książek. Oczywiście chcielibyśmy się skupiać na czytelnikach bardziej – nazwijmy to – „wyrobionych”. I część tytułów rzeczywiście do takich właśnie adresujemy. Natomiast większość naszej oferty jest tak naprawdę dla wszystkich. Mamy literaturę zdecydowanie lekką, jak choćby dwa, trzy greckie tytuły plus niektóre czeskie. Natomiast my chcemy kierować tę literaturę do osób, które oprócz radości z czytania chcą też czegoś się dowiedzieć. Dlatego wybieramy takie książki, z których można się czegoś o danym kraju dowiedzieć, o istniejących w nim problemach. To są często publikacje z pogranicza, jak właśnie Grecja–Turcja, Węgry–Słowacja, czy na przykład mamy rzecz o Romach w Czechach. To są generalnie książki, które też pokazują różne problemy i przełamują pewnego rodzaju stereotypy w widzeniu państw i społeczeństw.

Jaka jest linia doboru autorów i książek? Czy wydawnictwo decyduje się na konkretne tytuły na podstawie np. ilości sprzedanych egzemplarzy w danym kraju, tłumaczeń, rankingów, czy według jeszcze innego wzorca?
To też różnie bywa. Opieramy się na wiedzy tłumaczy. Większość książek, które wydajemy, to są tytuły polecone nam przez tłumaczy, którzy często później dla nas te książki przekładają na język polski. Staramy się także śledzić – w krajach z kręgu naszego zainteresowania – przyznane nagrody literackie, rynek czasopism literackich. Jeżeli mamy jakieś problemy z wyborem, to pomagają nam nasi konsultanci. Generalnie jednak nie kierujemy się wyłącznie rankingami sprzedaży w danych krajach, gdyż często jest tak, że książka, która jest megabestsellerem zagranicą, niekoniecznie musi stać się nim w Polsce. Poza tym my nie celujemy w tytuły, które będą się sprzedawać w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy.

W Państwa katalogu wydawniczym jest tylko kilka pozycji polskich autorów. Czy to oznacza, że rodzimi pisarze rzadko wpisują się w wasz profil, czy jest inna przyczyna takiej dysproporcji?
Na początku w ogóle nie mieliśmy w planach wydawać polskich autorów, z wyjątkiem takich rzeczywiście wcelowanych. Te dwie książki związane z Grecją w zasadzie były wpasowane w serię „Greckie Klimaty”. Natomiast w pewnym momencie to się zmieniło. Weronika Gogola, która przetłumaczyła dla nas trzy książki z języka słowackiego, napisała książkę, którą postanowiliśmy wydać. To była książka Po trochu, która okazała się później naprawdę strzałem w dziesiątkę. I była bardzo dobrze przyjęta przez czytelników i recenzentów. Weronika za tę książkę była – jako debiutantka bądź co bądź – nominowana do Literackiej Nike, Angelusa i dostała za swój debiut Nagrodę Conrada. Wtedy postanowiliśmy, że polskie książki raz na jakiś czas w ofercie naszego wydawnictwa się pojawią. Wydaliśmy opowiadania Maćka Bielawskiego Doktor Bianko, a teraz w przygotowaniu jest książka Bartosza Sadulskiego, której akcja, zdradzę tylko, dzieje się w Małopolsce. W tym roku wydaliśmy eseje, historie rowerowe Jakuba Kornhausera, odnoszące się również do okolic Krakowa. Jesteśmy wrocławskim wydawnictwem, a ci polscy autorzy są, zauważyłem, związani z właśnie z Krakowem, no może poza Maćkiem Bielawskim, który jest z Wrocławia.

Z oferty Państwa wydawnictwa, książki których autorów sprzedają się najlepiej?
To trudno powiedzieć, ponieważ my mamy zupełnie inne oczekiwania, jeśli chodzi o sprzedaż, niż wydawnictwa wydające bestsellery. Natomiast najlepiej sprzedawane książki u nas to Zdarzyło się pierwszego września słowackiego pisarza Pavola Rankova, Księga szeptów Varujana Vosganiana – rumuńskiego pisarza, ormiańskiego pochodzenia. Obie te książki dostały nagrodę Angelusa i być może to też wpłynęło na sprzedaż. Publikacje Weroniki Gogoli, wszystkie książki czeskiego pisarza Jaroslava Rudiša, a z greckich książek najlepiej sprzedawała się chyba Kronika pewnego miasta Pandelisa Prevelakisa.

Czy zdarzyło się, że popyt na jakiś tytuł szczególnie i pozytywnie Państwa zaskoczył?
Może nie tyle zaskoczył, co ucieszyliśmy się z bardzo dobrej sprzedaży książki Księga szeptów, ponieważ to jest powieść trudna, opisująca tragiczne historie rzezi Ormian z 1915 roku. I daje nam to satysfakcję, że ta książka ma tak duży odzew.

Skupiacie się Państwo przede wszystkim na literaturze europejskiej, jednak w 2017 roku wydaliście książkę irańskiej autorki Goli Taraghi. Czy to zapowiedź otwarcia się w przyszłości na inne kontynenty?
To był taki… Cóż, nie będziemy chyba więcej wydawać książek irańskich i spoza Europy. Taki był wcześniej plan, żeby też trochę pójść w tamtą stronę, ale okazuje się, że im szerzej, tym trudniej. Skupiamy się raczej na tej bliższej nas części Europy. Aczkolwiek w tym roku wydaliśmy Fina.

Czy w najbliższym czasie planujecie Państwo poszerzyć swoją ofertę o literaturę kolejnego kraju? Jeżeli tak, to czy może Pan zdradzić, dokąd tym razem Książkowe Klimaty zabiorą nas w swą geograficzno-literacką podróż?
W przyszłym roku wyjdą dwie książki tłumaczone z niemieckiego. Jedna to będzie kryminał niemieckiego pisarza, którego fabuła dzieje się częściowo w Niemczech, a częściowo w Rumuni, więc to także wpisuje w nasze międzykulturowe historie. Natomiast druga pozycja tłumaczona z języka niemieckiego to będzie powieść czeskiego pisarza, którego my już wydajemy, Jaroslava Rudiša. I to też jest taka literatura trochę z pogranicza. Natomiast w 2022 roku ukaże się powieść Sašy Stanišića. To pisarz pochodzenia bośniacko-chorwackiego, który wychowywał się w Niemczech i pisze w tym języku. Podsumowując, w najbliższym czasie będziemy tłumaczyć głównie z języka niemieckiego, choć nie książki stricte niemieckie.

Jest mi wiadome, że jest Pan miłośnikiem literatury greckiej. Proszę opowiedzieć, skąd ta fascynacja?
Fascynacja grecką literaturą zaczęła się po prostu od wyjazdów do Grecji. Najpierw turystyka, architektura, kultura i tak płynnie przeszło do literatury. Niestety nie znam greckiego, więc muszę wydawać literaturę tego kraju po polsku, żeby móc ją czytać.

Twórczość którego greckiego autora poleciłby Pan czytelnikom w pierwszej kolejności i dlaczego właśnie jego?
Trudne pytanie. Pójdę stereotypowo: Nikosa Kazandzakisa, po kolei, wszystko. Dlaczego? Ponieważ to jest taki najbardziej grecki pisarz pokazujący właśnie tę Grecję XX wieku – w tej części kulturowej i w tej trochę religijnej. Warto od niego zacząć.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

[26.11.2020 r.]

Tomasz Zaród absolwent Informatyki na Politechnice Wrocławskiej. Prywatnie miłośnik Grecji starożytnej i współczesnej. Prezes Wydawnictwa Książkowe Klimaty. Autor książki Zorba 50 lat później.

                                                              

"Bibliotekarz Opolski" jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 Polska