Damian Drzazga, Anna Pietrzkiewicz
Dział Wspomagania Procesów Bibliotecznych WBP w Opolu
Kornelia Stobrawa
Dział Instrukcyjno-Metodyczny WBP w Opolu


Na regale
Przegląd nowości wydawniczych z ostatnich lat


Regał: literatura faktu

Najlepsze miasto świata: Warszawa w odbudowie 1944-1949 / Grzegorz Piątek. Wydanie I. - Warszawa : Wydawnictwo W.A.B., 2020. - 530, [14] stron : fotografie, ilustracje, plany; 20 cm.


Do książki Grzegorza Piątka podchodziłem z dużym zaciekawieniem i raczej czystą kartą, jeśli chodzi o historię naszej stolicy. Typowo turystycznie w Warszawie tak naprawdę nigdy nie byłem. Architektura to dla mnie ciekawy temat i jest czynnikiem, który do danego miejsca jest mnie w stanie bardzo przyciągnąć jako turystę. Secesyjny Poznań czy bogaty w zabytki Kraków, który za każdym razem jestem w stanie odkryć na nowo, to jedne z moich ulubionych miejsc w Polsce. Często do odwiedzin danego miasta sama architektura jest w stanie zachęcić mnie bardziej niż lokalne atrakcje, muzea czy galerie sztuki. Warszawę znałem z przedwojennych pocztówek, ze zdjęć powojennych ruin, a z codziennych informacji odbierałem ją jako centrum biznesowe i polityczne kraju, gwarne, nowoczesne i niezbyt zachęcające do podróży.

Książka w pierwszych rozdziałach jest pełna optymizmu i entuzjazmu, który wynika z końca wojny. Ludzie wracają do zniszczonego miasta, liczą, że w końcu będzie można wieść normalne życie, kończy się terror i walka. W powojennej zawierusze odnajdują się osoby, które tworzą nowe pokolenie architektów i budowniczych, poprzez swoje wykształcenie i doświadczenie zaczynają porządkować miasto według planów tworzonych niekiedy już w trakcie wojny. Nad wszystkim czuwa jednak już formujący się aparat państwa, liczą się odpowiednie znajomości, czego przykładami mogą być Marian Spychalski1 i Józef Sigalin2. Finalnie sformułowany zostaje BOS, czyli Biuro Odbudowy Stolicy, wokół którego skupia się autor do samego końca książki. Zmieniają się nazwiska i plany, jednak cel jest jeden – stworzyć najlepsze miasto świata.

Warto stwierdzić, że autor bardzo konsekwentnie przez długi czas nie wypowiada się i nie ocenia działań opisywanych przez siebie ludzi. Na osobiste uwagi i ocenę pozwala sobie dopiero na końcu ostatniego rozdziału, a w mojej opinii jest bardzo wyważony i niezwykle profesjonalnie zamyka tym swoje dzieło. Przedstawia on fakty w bezstronny sposób i po prostu opisuje historię na podstawie wielu dokładnie podanych źródeł.

Będąc miłośnikiem architektury przełomu XIX i XX wieku, na pewnym etapie książki zastanawiałem się, czy chcę dalej ją czytać, ponieważ architektura tak uwielbionego przeze mnie okresu była przez pracowników BOS traktowana jako coś szkaradnego, niezdrowego, symbolizującego brak dobrego smaku i zepsucie – to po prostu trzeba było konsekwentnie burzyć. Samo Biuro Odbudowy Stolicy dzieliło się także nieformalnie na tych, którzy starali się jak najbardziej zabiegać o zabytki – ale tylko te, które wpisywały się w wizję Warszawy widoczną na obrazach Canaletta – oraz na tych, którzy w planach widzieli tylko szerokie nowoczesne arterie i tworzenie wszystkiego od nowa. Obie te grupy zgadzały się niestety w jednym – architektura przełomu XIX i XX wieku była czymś, co nie przedstawiało żadnej wartości. Dla przykładu, uwielbiana przeze mnie secesja we wczesnopowojennej Warszawie przez miejskich planistów była traktowana jako element krajobrazu, o którym należy zapomnieć. W miejscu czynszowych kamienic ociekających zdobieniami miały stać nowoczesne gmachy, proste i przeszklone. Zieleńce, arterie i otwarte przestrzenie uwolnione od ciemnych kamienicznych podwórek-studni były głównymi założeniami planu. Gdy dotarło do mnie, że książka nie będzie dla mnie lekka w odbiorze – a dla własnego porównania zacząłem przeglądać archiwalne zdjęcia budynków przedwojennych i tego, co powstało na ich miejscu lub jak zostały „odnowione” przez Biuro Odbudowy Stolicy – do władz BOS-u i architektów z nim związanych byłem nastawiony jednoznacznie negatywnie. Wrażenie to potęgował coraz bardziej odznaczający się aparat państwa, coraz mocniej uciskająca jedyna słuszna ideologia i coraz większa zależność od decyzji Bieruta, który, nie mając fachowej wiedzy i będąc namaszczonym przez Stalina „ojcem narodu”, decydował o każdej rzeczy – także w kwestii architektury. W jednej z książek dla dzieci określany był jako „nasz pierwszy budowniczy” czy „nasz pierwszy urbanista”3.

Na końcu książki autor jednak dość skutecznie łagodzi moje oburzenie, ponieważ zadaje czytelnikowi pytania o historię, tożsamość i o to, jak powiązać to wszystko z nowoczesnością. Nie zostawia czytelnika z jednym właściwym podsumowaniem sytuacji, nie dzieli na dobrych i złych. Moje podejście do opisywanych przez autora ludzi i wydarzeń związanych z odbudową stolicy jest jednoznacznie negatywne. Jednak sytuacja w latach 1944-1949 nie była prosta i nie jestem sobie w stanie wyobrazić, co odczuwali ludzie wracający do „miasta ruin” ani jakie plany kreślili architekci, którzy mieli przed sobą tyle przestrzeni do zagospodarowania. Wystarczyło „tylko” odgruzować i można było stworzyć swoje popisowe dzieło, symbol odrodzonej, potężnej stolicy. Czasy były trudne, politycznie skomplikowane, oczekiwano konkretnych efektów. Do miasta powracała ludność chcąca pracować i normalnie żyć, tak trudna sytuacja wymagała działania. Zachowanie tego, co najważniejsze, było tylko jednym z wielu punktów w długim planie odbudowy Warszawy. Uważam, że książkę można z czystym sumieniem polecić każdemu, kto interesuje się urbanistyką i architekturą. Myślę, że każdy odbierze ją trochę inaczej. Podzielona jest ona na trzy części, w każdej z nich wydzielone są pomniejsze rozdziały, które dobrze nakreślają i zamykają poszczególne wątki. Jest to świetna lektura poruszająca tematy historii, polityki i architektury.

Regał: thriller

Może pora z tym skończyć / Iain Reid ; przełożył Bartosz Kurowski. Warszawa : Prószyński i S-ka - Prószyński Media, 2018. - 233, [2] strony ; 20 cm.


Do przeczytania książki Iaina Reida zachęcił mnie film w reżyserii Charliego Kaufmana, autora scenariuszy do tak oryginalnych obrazów, jak Adaptacja i Zakochany bez pamięci. Pozytywnym zaskoczeniem było odkrycie, że pierwowzór stanowił inspirację do oryginalnej w klimacie i realizacji wizji, nie jest to w żadnym wypadku zwyczajna ekranizacja. Nie wiem, jak przebiegłby w moim przypadku samodzielny odbiór powieści, ponieważ znałam rozstrzygnięcie fabuły, które w obu dziełach jest kluczowe dla zrozumienia, ale również podtrzymuje w odbiorcy napięcie związane z niepokojem co do właściwego przebiegu wydarzeń. Byłam też pod niemałym wrażeniem filmu, który rzutował i czasem nawet przesłaniał czytaną treść. Książka prezentowana jest jako thriller psychologiczny, ale czytelnik przyzwyczajony do typowego dla tego gatunku rozwoju narracji może się poczuć nieco zagubiony. Nastrojem autorowi bliżej do Davida Fostera Wallace'a z Krótkich wywiadów z paskudnymi ludźmi oraz Podziemnego kręgu Chucka Palahniuka niż do Stephena Kinga. Jeśli mogłaby się pokusić o spoiler, to określiłabym go jako samobójczy solipsyzm.

Narratorką jest młoda kobieta, która po raz pierwszy wybiera się wraz z chłopakiem w odwiedziny do jego rodziców. Choć jak sama przyznaje, łączy ich rzadko spotykana więź, w jej głowie ciągle przewija się myśl, żeby to zakończyć. W absurdalny sposób z czasem ta fraza przejmuje władzę nad fabułą. Relacji z przebiegu podróży towarzyszą wspomnienia i przemyślenia dotyczące związku z Jakiem, ale także tajemniczych telefonów i niepokojących wydarzeń z dzieciństwa. Choć na płaszczyźnie fabularnej nic strasznego się nie dzieje, nawet w momentach, w których wydarzeniom blisko do typowego horroru, to całość spowija ciężka od smutku i lęku atmosfera wyczekiwania na katastrofę. Potęguje te odczucia wszechogarniający śnieg, chłód, pustka i ciemność. Narracja dziewczyny przeplata się z zapisem dialogów nieokreślonych osób, który z każdą stroną przybliża czytelnikowi drugi, nadrzędny i w istocie rzeczywisty plan wypadków. Elementy znajome z powieści grozy pełnią tu funkcję symboliczną, nie są tym, czym się wydają być. Podobnie zresztą jak cała powieść.

Jest to thriller psychologiczny w pełnym znaczeniu tego słowa. Trudno mi ocenić, na ile skutecznie radzi sobie z budowaniem klimatu przerażenia, ponieważ nie tym zaprzątnięte były moje myśli w trakcie lektury, tym samym trudno mi stwierdzić, czy tytuł spodoba się miłośnikom horroru. Na potrzeby książki sprawdziłby się termin „horror egzystencjalny”, w którym opowiadana historia jest drugorzędna wobec snutych refleksji. Z pewnością nie jest to lekka lektura, przed uważnym i empatycznym czytelnikiem może odsłonić rejony niekomfortowych i przygnębiających przemyśleń, z którymi zakończenie pozostawia nas bez żadnej nadziei.

Regał: literatura piękna

Talita / Huelle Paweł ; Kraków : Znak 2020. - 320, [2] strony ; 20 cm.


Opowiadania Talita to moje pierwsze spotkanie z Pawłem Huelle i nie tak od razu się z nim zaprzyjaźniłam. Moje oczekiwania wobec rozwoju akcji i uporczywe poszukiwania nici łączących te różne historie skutecznie przysłoniły misternie tkaną konstrukcję subtelnego przekazu. Dopiero gdy złożyłam broń i pozwoliłam się unieś tak swobodnie płynącym zdarzeniom, mogłam zasmakować prawdziwego kunsztu. Zobaczyłam obrazy, bo w Talicie każde zdanie jest jak mistrzowskie pociągnięcie pędzlem. Poczułam emocje niepostrzeżenie wkradające się w umysł i wprawiające w stan poruszenia.
Autor opowiada nam historie bliskie i realne, ale niespodziewanie rozsypuje ziarenka fantazji i magii. Jesteśmy świadkami rozpalanych namiętności – tych pięknych, uskrzydlających, ale i tych grzesznych, ściągających w otchłań piekielną. A jednak jest coś, co łączy te wszystkie obrazy. To rys naszej tożsamości – tradycja, historia zaplątana w religię, mity i rytuały tak bardzo dziś nieaktualne, a zarazem głęboko w nas wrośnięte.

Gdański pisarz zachwycił mnie książką o życiu, a może o… śmierci? Nie dał mi żadnej odpowiedzi, ale pozostawił pytania, niepokój, tęsknotę…


[1] Grzegorz Piątek, Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949, s. 37.
[2] Tamże, s. 73.
[3] Tamże, s. 419.

                                                              

"Bibliotekarz Opolski" jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 Polska