Damian Koniarek
Dział Udostępniania Zbiorów WBP w Opolu


Ocalić w przekładzie, czyli o tym jak ważny jest tłumacz i jego praca


Zdaje mi się jednak, że tłumaczenia z jednego języka na drugi…przypominają kobierce flandryjskie oglądane z przeciwnej strony. Są tam wprawdzie figury, ale tak zagmatwane nićmi, iż nie widać ich barw wspaniałych1.

(Cervantes)

Wyobraźmy sobie, że znikają z naszych bibliotek wszystkie tłumaczenia. Ile procent książek pozostałoby na półkach?

Wśród obecnie zamawianych przez czytelników książek w WBP w Opolu do 60% to dzieła przełożone z języków obcych, głównie z angielskiego. Pokazuje nam to jak istotna jest praca tłumaczy w udostępnianiu literatury szerokiemu gronu odbiorców. Jeśli dodać do tego filmy, które przecież również „potrzebują” tłumaczy, to szybko dostrzeżemy wagę tego zawodu w ogólnym propagowaniu kultury. Tłumaczone są najczęściej powieści, ale także książki popularnonaukowe, reportaże, książki o polityce współczesnej, czy historii.

Zawód tłumacza istniał, odkąd istniały obok siebie grupy ludzi mówiące różnymi językami. Gdybyśmy spojrzeli na osoby, które zajmowały się tłumaczeniami w Polsce, to zadziwia aktualność spostrzeżeń tłumaczy z XVI, XVII, czy XVIII wieku. W pierwszej polskiej teorii przekładu pisano, za Horacym: „Wierny tłumacz nie stara się tłumaczyć słowo w słowo”, powinien natomiast w tłumaczeniu wiernie i właściwie sens rzeczy oddawać. Pisano za świętym Hieronimem: „Niełatwo jest cudze pisma przekładać tak, by miejsca, które w obcym języku dobrze wyrażono, zachowały tę samą ozdobność w tłumaczeniu, ponieważ każdy język ma różne właściwości swoich wyrazów”. Bardzo więc przezornie niektóre narody swoje czyny, akty, działania spisują we własnym języku, ażeby z obcego języka błędy się do nich nie wkradły”2.
Ostrożność przy tłumaczeniu jest, jak widać, cechą charakterystyczną, niezależną od epoki historycznej. Podobnie tłumacze w różnych czasach unikali dosłownego przekładu tekstu oryginalnego.

Na złe tłumaczenia narzekał swego czasu znany poeta i tłumacz Stanisław Barańczak3. Zaczął z poczuciem humoru:
„Porzućcie wszelką nadzieję, ci którzy to czytacie: od początku do końca będą to uwagi pełne obrzydliwej pychy, nieznośnego zarozumialstwa i dogmatycznej pewności własnych racji. Jakże ma być inaczej, skoro są to uwagi tłumacza o pracy innych tłumaczy i własnej? (…) tłumaczowi (…) nie wiedzieć czemu wydaje się rzeczą całkiem na miejscu, że dokonał czternastego już w historii przekładu na język polski np. sonetu Szekspira: tak jakby samo pojęcie się tej pracy nie było zadufanym wykroczeniem – bez zaproszenia – w grono trzynastu tłumaczy poprzednich. I to wykroczeniem z nietaktownym i nieprzyjemnym wyrazem wyższości na twarzy: choćby nie krytykował pracy poprzedników wprost, tłumacz ogłasza przecież swój nowy przekład tylko wtedy, gdy pierś mu nadyma zarozumiała pewność, że jego własny wytwór jest lepszy”4. Poświęca tłumaczeniom poezji całą książkę, robiąc to tak, że czytelnik po jej przeczytaniu wie doskonale, jakie problemy czekają na kogoś, kto chce przełożyć dany utwór na język polski. Okazuje się, że poezja jest wyjątkowo trudna, ale jednocześnie daje dużo radości i potrafi być intelektualną rozrywką na miarę najbardziej skomplikowanych zagadek logicznych czy niełatwych sudoku. Trzeba znać język obcy, a w zasadzie języki, bo przecież język ewoluuje i angielszczyzna z czasów Szekspira różni się od tej z XXI wieku. Za Bernardem Domasławskim można napisać:

Głupi, kto się bez serca i bez sił junaczy,
Kto języka nie umie, a książkę tłumaczy5.

By zapoznać się z realiami pracy tłumacza warto zajrzeć do kilku książek, które polecimy w niniejszym tekście. Pierwsza z nich to wydana przez Karakter Języczni. Co język robi w naszej głowie. Jagody Ratajczak. Autorka pisze o czymś dziś szokującym: przez dziesiątki lat uważano, że szkodliwe jest uczenie się więcej niż jednego języka! Z badań językoznawców sprzed stu lat moglibyśmy się dowiedzieć, że nie powinno się ich uczyć, bo „wysiłek, jaki musi podjąć mózg, by przyswoić dwa języki zam iast jednego, z pewnością zmniejsza u dziecka zdolność opanowania innych umiejętności”6. Jakich umiejętności? Otto Jespersen, który sam tworzył sztuczne języki, nie miał na poparcie swej tezy dowodów. Na szczęście za badanie dwujęzyczności zabrali się naukowcy praktycy, zamiast teoretyków i dziś mamy poważne publikacje, którymi Jagoda Ratajczak wypełnia swoją książkę. Wiedzieliście, że języka uczyliście się przed narodzeniem?
Z badań wynika choćby, że wzorzec melodyczny płaczu noworodków odpowiada wzorcowi melodycznemu języka, który docierał do nich ze świata w ostatnich trzech miesiącach ciąży. Po urodzeniu dzieci rodziców francuskojęzycznych płakały w innym „języku”, niż dzieci rodziców niemieckojęzycznych. A przecież było to na długo, zanim dzieci nauczyły się artykułować pierwsze słowa w danej mowie.

Pojawia się pytanie, czy jeśli język wpływa na nas od tak wczesnego etapu rozwoju, to czy możemy nauczyć się go w najpóźniejszym? Na przykład na zasadzie hobby w średnim wieku? „Języczni” przynoszą nam nadzieję, ponieważ istotne jest nie tylko kiedy się uczymy, ale także jak się uczymy. Nasz mózg może nas pozytywnie zaskoczyć, jeśli uczenie nie będzie przymusem, a radością. Trzeba walczyć do końca, jak pisze Jagoda Ratajczak i da się całkiem dobrze opanować drugi język lub nawet kolejny, choć najszybciej udaje się to dzieciom.

Dzięki książce wydawnictwa Karakter uzyskujemy też obraz wpływu emocji na nasze zdolności poznawcze i łatwość nauki. To może być pomocne dla każdego, kto chce mieć sposób na język. Z której strony go podejść, aby się nie spłoszył, ale oswoił (podobnych porównań autorka używa często, przez co książkę czyta się z łatwością). Skoro już o emocjach mowa, zauważono, że nasze zachowanie zmienia się w zależności od tego jakiego języka przychodzi nam używać. Jest to charakterystyczne zwłaszcza dla takich języków jak japoński, reprezentujących specyficzne, hermetyczne kultury. Wszystkie te ciekawe historie budują nam obraz języków, których możemy się uczyć, a nawet skutecznie nauczyć. Niezależnie czy mamy takie plany po książkę Jagody zdecydowanie warto sięgnąć.
Podobnie jak po Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie Zofii Zaleskiej (wyd. Czarne), gdzie możemy znaleźć wywiady z kilkunastoma tłumaczami i dowiedzieć się co jest najtrudniejsze i najważniejsze w przekładach na polski. Autorka zaczyna od kilku obserwacji: „W Polsce o przekładzie pisze się wtedy, gdy z jakiegoś powodu otacza go aura skandalu (…) Tłumacze rzadko wywołują skandale, zazwyczaj więc o ich pracy wspomina się przy okazji – wznowień, nagród dla autorów, ewentualnie podczas dyskusji i spotkań na festiwalach literackich”7. Z drugiej strony Zaleska dodaje, że Polska ma też szczęście do wybitnych tłumaczy, a w ich przygodach znajdujemy coś fascynującego. Dobrze, że chcieli podzielić się swoim doświadczeniem. Na ponad 350 stronach znajdujemy zabawne historie oraz tajniki tłumaczeń. Czy wiecie czym są „rybki”? Dawniej, częściej niż dziś, tłumacz pracował na przygotowanym wcześniej przekładzie filologicznym. W ten sposób Gałczyński, który przecież nie znał hiszpańskiego, przełożył Nerudę, a Staff tłumaczył z chińskiego!

Czy można znać kilkanaście języków i z każdego z nich tłumaczyć równie dobrze? Ireneusz Kania – jeden z tłumaczy, z którym przeprowadzono wywiad – udowadnia, że tak. A jak zostawało się tłumaczem? Czasami przez przypadek. Dzięki dziadkowi, który postanowił nauczyć wnuka angielskiego lub sympatii do danego języka. Nie trzeba nawet oficjalnego wykształcenia filologicznego, choć jest ono bardzo pomocne. Fantastyczną historię życia przytacza choćby Jan Gondowicz, tłumacz literatury francuskiej i rosyjskiej. Od zainteresowanego biologią nastolatka do świetnego tłumacza. Wszystko opisane poetyckim wręcz językiem na kilku stronach Przejęzyczenia. Jeśli potrafi przekładać w stylu, w jakim opowiada, to przed księgarniami powinny stać kolejki fanów!

Pamiętajmy o tłumaczach, czytając nasze ulubione książki. Bez nich świat byłby o wiele uboższy, a każdy z nas musiałby spędzać ogrom czasu, próbując uczyć się coraz to nowych języków, aby zapoznać się z arcydziełami literackimi. Na szczęście mamy ludzi, którzy nam w tym pomagają.


[1] E. Balcerzan, Pisarze polscy o sztuce przekładu 1440-1974. Antologia, Poznań 1977, s. 41.
[2] Ibidem s. 30-31.
[3] S. Barańczak, Ocalone w tłumaczeniu – szkice o warsztacie tłumacza poezji z dołączeniem małej antologii przekładów, Poznań 1992.
[4] Ibidem, s. 13.
[5] E. Balcerzan, op.cit. s. 81.
[6] J. Ratajczak, Języczni, Kraków 2020, s. 20.
[7] Z. Zaleska, Przejęzyczenie. Rozmowy o przekładzie, s. 5, Wołowiec 2015.

                                                              

"Bibliotekarz Opolski" jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 Polska