Łukasz Kluza
Mediateka
Miejska Biblioteka Publiczna w Prudniku


„Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o...”,
czyli słów kilka o programach grantowych dla Bibliotek


Nie będzie zbyt przesadnym ani górnolotnym stwierdzenie, że funkcjonowanie instytucji jest niezwykle uzależnione od dwóch elementów: kadry oraz finansów. O kreatywności i innowacyjności pracowników bibliotek publicznym pisałem niejednokrotnie, natomiast dziś słów kilka o finansowaniu instytucji kultury.

Pomysły na nowoczesne prowadzenie i atrakcyjną ofertę poszczególnych instytucji kultury bardzo często zderzają się z bardzo przyziemnym problemem, jakim jest stan środków finansowych. W budżetach każdych jednostek znajdują się obszary obowiązkowe, takie jak środki na wynagrodzenia pracowników – które nota bene w wielu przypadkach pozostawiają sporo do życzenia – opłaty, ubezpieczenia, etc. Problem pojawia się w momencie, gdy chcemy, aby nasze instytucje stale się rozwijały, a jednocześnie nie posiadamy na to odpowiednich funduszy. W tym momencie zwracamy się w stronę wachlarza grantów, projektów i programów proponowanych zarówno przez organizacje rządowe, takie jak Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, jak i pozarządowe. Dziś o zestawieniu dwóch projektów, do których w ostatnim czasie aplikowała Biblioteka Publiczna w Prudniku – jak się okazuje: z bardzo różnymi skutkami.

Od wielu lat Miejska i Gminna Biblioteka Publiczna w Prudniku stara się pozyskiwać dodatkowe środki finansowe, które usprawniają i unowocześniają jej funkcjonowanie. Warto wspomnieć choćby o trzech edycjach akcji „Budżet Obywatelski”, dzięki której mogliśmy zmodernizować Mediatekę, Wypożyczalnię dla dorosłych oraz Oddział dla dzieci i młodzieży. Stopniowo wyposażamy poszczególne agendy w nowy sprzęt komputerowy, który jest niezbędny do wykonywania codziennej pracy. Dlatego też w ciągu ostatnich lat systematycznie aplikujemy do programu znanego większości bibliotekarek i bibliotekarzy, którego operatorem jest Instytut Książki, „Kraszewski – Komputery dla bibliotek”. Jest to program, który w założeniu ma przysłużyć się zaktualizowaniu bazy komputerowej bibliotek publicznych. Niestety, wiąże się z dwoma, jak się okazuje, bardzo trudnymi problemami. Pierwszym z nich jest wkład własny, który należy zdeklarować w procesie aplikowania. O ile ten problem jest stosunkowo łatwy do opanowania – im mniejsza kwota wnioskowana, tym mniejszy wkład własny – o tyle drugim niezwykle uciążliwym problemem jest główny aspekt rozpatrywania przez komisję konkursową nadesłanych wniosków. Mowa tutaj o wskaźniku „G”. Procedura rozpatrywania wniosków polegająca głównie na analizie najniższych wskaźników dochodów podatkowych gminy (wskaźnik G) jest niewspółmierna do rzeczywistej sytuacji funkcjonowania placówki w środowisku lokalnym. Wskaźnik dochodów podatkowych gminy nie stanowi przełożenia na stan finansowy konkretnej placówki, gdyż przyznawane przez Organizatora (Gmina) subwencje są w tym kontekście rozbieżne. Zwłaszcza jeżeli mowa o placówkach wchodzących w skład jednej samorządowej instytucji kultury. Miejska i Gminna Biblioteka Publiczna w Prudniku, która jest częścią Prudnickiego Ośrodka Kultury i Biblioteki Publicznej w Prudniku, za każdym razem spotyka się z odmową dofinansowania, czego powodem jest wspomniany wcześniej wskaźnik G. W naszej opinii nie jest on jednoznaczny z rzeczywistym stanem dotacji celowej przyznawanej instytucji przez Organizatora. Warto dodać, że za każdym razem, gdy w procedurze rozpatrywania wniosków okazuje się, że nie otrzymujemy dofinansowania, składamy od tej decyzji odwołanie. Nie inaczej jest w tym roku – obecnie czekamy na odpowiedź ze strony operatora projektu.

Jest jednak druga strona medalu. Kilka tygodni temu naszą uwagę zwróciła Fundacja PZU i jej otwarty nabór na projektu grantowe. Postanowiliśmy, że warto spróbować aplikować o dodatkowe środki finansowe, które wspomogłyby bardzo kiepski tegoroczny budżet. Twórczo nasz wniosek opatrzyliśmy tytułem „30 000 powodów by czytać”. Wniosek został złożony, a my powróciliśmy do naszej codziennej, intensywnej pracy. Prawdę powiedziawszy, lekko zapomnieliśmy już o naszej aplikacji do projektu Fundacji PZU, gdy pewnego pięknego dnia otrzymaliśmy wiadomość od przedstawicielki Fundacji, mówiącą o pozytywnym rozpatrzeniu Naszego wniosku. I tak oto mamy do czynienia z dwoma skrajnymi przypadkami prób pozyskiwania dodatkowych funduszy na bieżącą działalność naszych instytucji kultury. Niezwykle istotnym jest jednak fakt, że mimo zniechęcenia oraz niejednokrotnie braku pozytywnych decyzji należy stale wyszukiwać, przeglądać i aplikować o zewnętrzne środki, bo – jak pokazuje przykład Biblioteki Publicznej w Prudniku – czasami się to opłaca.

                                                              

"Bibliotekarz Opolski" jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 Polska