Kamilla Wójt
Dział Instrukcyjno-Metodyczny WBP w Opolu


O bibliotece, co wędruje sobie po paryskim bruku


Miłośnicy gatunku pamiętają zapewne słynny film z 1930 r. Pod dachami Paryża (fr. Sous les toits de Paris) w reżyserii René Claira. To prawdopodobnie pierwsza komedia muzyczna wyprodukowana we Francji i pierwszy film tego kraju, który zyskał międzynarodową sławę. Dlaczego wspominam go tu i teraz, w czasopiśmie poświęconym zgoła innej (choć także z wysokiej półki kultury) sztuce bibliotecznej? Wypadałoby odpowiedzieć: à propos. Otóż wiele dekad po sukcesie filmu inny paryski debiut, znacznie skromniejszy w swym budżecie i rozmachu, także przeszedł do historii. I to dosłownie – przeszedł. I choć z promocją X muza ma znacznie łatwiej, ja nie ustaję w misji poszukiwania i odnotowywania najciekawszych bibliotek świata. Dziś wynalazek prosto z paryskiego bruku.

Od października 2014 r. dwie projektantki, absolwentki Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Dekoracyjnych w Paryżu – Amandine Lagut i Charlotte Thon zaczęły urzeczywistniać dość zwariowany projekt: La Bibliambule, co można przetłumaczyć jako „wędrująca biblioteka”. Pomyślimy: zapewne na rowerze, znamy to… Nazwa jednak sugeruje jedynie mobilność bibliambuli, nie precyzując jej dodatkowych, a może najistotniejszych walorów – możliwości relaksu z książką już w miejscu jej wypożyczenia np. w parku.

Wróćmy najpierw do idei. Na sercu wspomnianych młodych Francuzek i ich przyjaciół leżą losy współczesnego społeczeństwa. Z obserwacji i refleksji wynika, że „prędkość stała się symbolem postępu, innowacji, sukcesu i ludzkiego szczęścia. Jeśli jednak prędkość jako postęp technologiczny jest nam przydatna w życiu codziennym, to po drugie zniewala nas i wpływa na nasz stosunek do czasu.” (ze strony Z'Ambules et Compagnie, stowarzyszenia produkującego bibliambule). Zadały sobie pytanie: jak odzyskać czas naturalny, nieproduktywny, towarzyski i jakościowy, skoro praktycznie nic nie zachęca ludzi do zatrzymania się na ulicy, a już na pewno brak na niej miejsca i warunków, żeby usiąść, porozmawiać i poświęcić sobie (także nawzajem) czas. Kiedyś taką funkcję pełniły tętniące wręcz życiem place miast. Dziś, idąc za głosem projektantek, jeśli akurat nie chce się skorzystać z „placowej” kawiarni, to nie ma już po co w ogóle się na nim zatrzymać.

Pomysłodawczynie połączyły przyjemne z pożytecznym, przenosząc książki z tradycyjnych wypożyczalni do miejsc publicznych i to w taki sposób, żeby „nieinwazyjnie” promować czytelnictwo i dostęp do lektury dla wszystkich. I znacznie więcej, bo stworzyły wspólną przestrzeń do interakcji między użytkownikami, zacieśniania więzi międzyludzkich i budowania poczucia więzi terytorialnej. Wybrały drogę łączenia: czytania z relaksem na świeżym powietrzu oraz ludzi ze sobą w tej przyjemności, czyli czytających i np. bujających się. Umożliwić miała to właśnie bibliambula – regał z bibliotecznymi zbiorami umieszczony na elektrycznym trójkołowym rowerze, który można by ustawić w dowolnym miejscu i rozłożyć wokół niego siedem hamaków dla czytelników mających chwilę na poleniuchowanie z książką w ręce. Oto projekt:


(beautifullibraries.wordpress.com)

Był pomysł, był projekt, nie było pieniędzy. Jakże dogłębne musiało być przekonanie twórczyń, że ta idea spodoba się rodakom, skoro zdecydowały się na kampanię crowdfundingową w Internecie. W krótkim czasie ze 111 datków zebrały 4045 € (z planowanych 3800 €) i już wiosną 2015 r. powstał prototyp wędrującej biblioteki, a także jej siostry – La Cheminambule, która udostępnia rodzaj strawy, ale nie duchowej, za to jakże przyjemnej – mobilne ławki i grill.

Wracając do pożerania książek pod paryską chmurką, wyszło tak:


Na hamakach: Amandine Lagut (po lewej) i Charlotte Thon
(beautifullibraries.wordpress.com)

I tak oto ruszyła mała bibliambula po paryskim bruku na place:


beautifullibraries.wordpress.com

… maszerując w głąb kraju po trawce (tu: w Rouen):


(www.graines-de-jardin.fr)

… zatrzymując się także pod dachami (tu: w Bretanii):


(france3-regions.francetvinfo.fr)

Dziś można sobie takie cudo wypożyczyć lub kupić, zlecając wizualizację pod swoje potrzeby, barwy i logo. Szczegóły dla bibliotekarzy: waży ok. 140 kg i mieści 40-50 egzemplarzy. I choć pandemia nie poleca bliskich kontaktów międzyludzkich, a i zima nie zachęca do leżenia z książką pod gołym niebem, miło jest pomarzyć sobie o łatwo dostępnej lekturze w dowolnym miejscu i w pozycji horyzontalnej. A jak marzyć, to tylko w Paryżu…

Zaczęłam od klasyki wielkiego ekranu, wypada zatem i zakończyć filmem, także utrzymanym w konwencji starego kina. Zobaczcie koniecznie krótki zapis pokazujący korzystanie z wędrującej biblioteki: www.youtube.com/watch?v=Ct_JnjjL7zo&t=24s W roli głównej wystąpiła La Bibliambule, którą na stronie www.les-zambules.com opisuje notka:
Gatunek: skuter elektryczny
Talent: podróżowanie, książki
Cecha charakteru: zrelaksowany nerd
Urodzona w: Paryż, 2015 r.

                                                              

"Bibliotekarz Opolski" jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 Polska