Beata Śliwińska
Archiwum Państwowe w Opolu


„Podaj rękę Ukrainie…”
Materiały dotyczące relacji polsko-ukraińskich w zasobie Archiwum Państwowego w Opolu.


W drugiej dekadzie trzeciego tysiąclecia Europa cieszyła się względnym spokojem, a informacje o wojnie pojawiały się tylko w mediach, będąc echem konfliktów toczących się tysiące kilometrów dalej. W lutym wielu ludzi wyczekiwało wiosny, planowało urlopy, chodziło do pracy, doglądało dzieci. Tymczasem 24 lutego 2022 roku w eterze, telewizji i Internecie pojawiły się mrożące krew w żyłach obrazy z zaatakowanej Ukrainy, przypominające w swej wymowie zawołanie tak dobrze znane Polakom z 1 września 1939 roku: A więc wojna!…
Ktoś kiedyś wypowiedział bolesne słowa: Wojna nieustannie powraca jako drastyczne lekarstwo dla ludzkości… Tak też jest i tym razem. Nie wystarczyło (a kto wie, czy kiedykolwiek wystarczy) wydarzeń z roku 1914, 1939, 1981, by już się nie powtórzyły zbrojne napaście – ale jeśli się wie, jak to jest, gdy po ulicach przejeżdżają rosyjskie czołgi, nie można pozostać obojętnym. Ba – na żadne czołgi nie można być obojętnym, a zwłaszcza na ludzką krzywdę, jaką te machiny wyrządzają niewinnym ludziom… Partnerstwo Opola z rosyjskim Biełgorodem wygasło w 2019 roku i nie było wznawiane. Tymczasem transporty z pomocą wyruszają do partnerskiego Iwano-Frankiwska.

Archiwum Państwowe w Opolu ma w swym zasobie dokumenty pokazujące różne etapy relacji polsko-ukraińskich. Historia polsko-ukraińskiego sąsiedztwa jest bolesna. Wiele tragedii wydarzyło się niepotrzebnie, podsycanych poprzez wielowiekowe zaszłości, wiele jest miejsc nieupamiętnionych należycie (albo wcale), wiele słów powiedzianych za głośno i w nieodpowiednim momencie… Jednak bolesna przeszłość powinna być nauką na przyszłość, wskazówką by tak żyć, aby minione tragedie już się nie powtórzyły. Jedna rzecz z pewnością łączy Polaków i Ukraińców – zacięta walka o niepodległość, obrona granic, duże morale i wiara w zwycięstwo. Kilka dni po rosyjskim ataku żołnierze ukraińscy zwrócili się do jednej z polskich parafii z prośbą o wypożyczenie relikwii św. Michała Archanioła. Do akcji szybko włączyło się wiele osób, także z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Belgii, a nawet z Filipin czy Stanów Zjednoczonych. Dlaczego akurat ten (archanielski) święty? Święty Michał Archanioł jest patronem Kijowa, stolicy Ukrainy. Wielu ludzi włączyło się w obronę – choć oręże nie było zbrojne lecz duchowe, a pomocne okazały się nie karabiny i kamizelki kuloodporne, a różańce i szkaplerze… Tymczasem w zasobie Archiwum Państwowego w Opolu odnajdujemy ślady polskiej pomocy dla Ukrainy jeszcze z czasów „Solidarności” – znaczek wydany niemal w przeddzień upadku ustroju komunistycznego w Polsce, będący wsparciem dla Ukrainy w jej walce o wyjście z bloku komunistycznego. Słowa otuchy były niemałe, a i przykład z Polski budujący – bowiem 24 sierpnia 1991 roku parlament ukraiński przyjął deklarację niepodległości, zaś referendum i pierwsze wybory prezydenckie odbyły się 1 grudnia 1991 roku.


Blok ze znaczkami z okazji 1000-lecia Chrztu Rusi „Solidarność Polsko-Ukraińska 988-1988”:
MB z Zarwanier, Poczarowska, Pokoju, Fatimska, Włodzimierska z Chełmna – 1988
(Kolekcja Ryszarda Hawryszczuka – sygn. 54)

Wzmianki o kontaktach polsko-ukraińskich odnajdujemy w zespole „Spuścizna Jana Cichonia (1923-2017)”, np. Fiszki własne na temat historii I Rzeczypospolitej, Unii, Kozaków i Ukrainy 1965-1990 (nr zespołu 3716, sygn. 27). Ten zasłużony archiwista skrupulatnie notował swoje uwagi i wnioski z lektur, pisząc m.in.: o trudnych relacjach polsko-ukraińskich, lecz także o potrzebie zgody i o manipulacjach władz carskich, starających się wykorzystać potencjał kozaczyzny do realizacji swoich interesów. Zauważał też ciekawą rzecz: jedne z ważniejszych dokumentów – w tym listy poselskie czy pierwsze kozacko-tatarskie porozumienie, zawarte w 1624 roku – pisano nie po ukraińsku, a po polsku. Oznacza to niewątpliwie, że językiem urzędowym w polityce kozackiej był wówczas… Język polski.


Fiszki własne na temat historii I Rzeczypospolitej, Unii, Kozaków i Ukrainy
(Spuścizna Jana Cichonia [1923-2017], sygn. 27)

Ciekawy przykład kartograficzny z akcentem ukraińskim w zasobie Archiwum Państwowego w Opolu to mapa dotycząca Mukaczewa w obwodzie zakarpackim na Ukrainie w zespole „Zbiór kartograficzny Archiwum Państwowego w Opolu do 1945 roku”. Nie sposób nie zauważyć, że dokument ten powstał w czasie II wojny światowej. Dzisiaj to miasto zamieszkują Ukraińcy, Węgrzy i Rosjanie, a pokojowo współistnieją kościoły w obrządku greckim, łacińskim i prawosławnym. Po I wojnie światowej weszło w granice Czechosłowacji, na rok przed wybuchem II wojny światowej zostało zaanektowane przez Węgry, z kolei po II wojnie światowej zostało włączone do Ukrainy, w ramach ZSRR.




Deutsche Heereskarte. Grossblatt Nr 438 [Obszar Mukaczewa w obwodzie zakarpackim na Ukrainie] /
Niemiecka mapa wojskowa (Zbiór kartograficzny Archiwum Państwowego w Opolu do 1945 roku, sygn. 651)

Znakomicie trafna diagnoza polityki ówczesnej ZSRR znajduje się w zasobie Archiwum Państwowego w Opolu w zespole „Archiwum Organizacji WiN” [Wolność i Niezawisłość – Zrzeszenie założone w 1945 r., które zawarło zawieszenie broni z Ukraińską Powstańczą Armią, prowadziło rozmowy, a nawet wspólne akcje z UPA przeciwko władzy komunistycznej] (nr zespołu 2927, sygn. 8): Przewracając karty historii, widać od początku wojen między szczepami, narodami, państwami [to, że] okres między jedną a drugą, tzw. okres pokoju, to nic innego, jak przygotowywanie się do walki następnej (…) Najbardziej znamienną cechą rosyjskiej polityki jest taktyka wyczekiwania na odpowiedni moment oraz manewry zmierzające do rozbrojenia i rozbicia w szeregach przeciwnika przy jednoczesnych wielkich zbrojeniach własnych…


Więcej niż trafna diagnoza polityki mocarstwowej ZSRR (Archiwum Organizacji WiN, sygn. 8)

Historia magistrae vitae est – a jeśli nie jest nauczycielką życia, to sytuacja wygląda tak, jak dzisiaj za naszą wschodnią granicą…

Wydawać się może, że na nic zdała się praca pokoleń powojennych, zwłaszcza najmłodszych – które starały się budować mosty nad murami, wyciągać do siebie ręce wbrew bolesnej przyszłości (pamiętając o niej, nie przekreślając jej). Ledwie kilkanaście lat temu młodzi spotkali się, aby rozmawiać o sprawach trudnych, w tym o odradzających się ruchach ekstremistycznych i partiach, które podsycają dawne zaszłości – czego ślad odnajdujemy w zespole „Regionalne Centrum Kształcenia Języków Obcych w Opolu”. Plakat z 2007 roku przypominał o debacie, jaką zorganizowała młodzież z Niemiec, Polski, Czech, Litwy i Ukrainy. Wówczas jednak w Europie panował względny spokój, a tego typu sytuacje uznano za marginalne i nie stanowiące większego zagrożenia w przyszłości. Jednakże hydra podniosła głowę i na wschodzie znów słychać świst spadających bomb, huk domów przemieniających się w gruzy, płacz dzieci miesza się z płaczem dorosłych, często tak bezradnych wobec tego niezawinionego cierpienia. Mija miesiąc od wybuchu konfliktu – możni tego świata spotykają się i dyskutują, a od rosyjskich bomb nadal giną ukraińscy cywile.


Jugend debattiert international 2007 / Młodzież debatuje na arenie międzynarodowej w 2007 r.
(Regionalne Centrum Kształcenia Języków Obcych w Opolu, sygn. 535)

Ja znam, co jest być wolnym z łaski Moskwiczyna (…) Zdejmą mi tylko z rąk i nóg kajdany, ale wtłoczą na duszę… Oby diagnoza Mickiewicza zapisana w III części Dziadów, nie okazała się (i tym razem) prorocza, gdy patrzymy na walkę Ukrainy z Rosją.

Dawidzie, odnieś raz jeszcze zwycięstwo nad Goliatem.

                                                              

"Bibliotekarz Opolski" jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 Polska