Nr 3/2017 (LXI) ISSN 2083-7321




Łukasz Brudnik
Dział Instrukcyjno-Metodyczny WBP w Opolu

Międzynarodowego Festiwalu Kryminału - relacja ze spotkania ze Stefanem Ahnhamem - Wrocław, 26.05.2017 r.


Między 24 a 28 maja Wrocław po raz kolejny stał się najważniejszym punktem na polskiej „mapie zbrodni”. W tym czasie do stolicy Dolnego Śląska zjechali znani i utytułowani autorzy kryminałów z Polski i z Europy. Wśród nich był Stefan Ahnhem, twórca scenariuszy do filmów oraz seriali telewizyjnych (m.in. „Wallander”), a ostatnio również pisarz coraz bardziej cenionych powieści z śledczym Fabianem Riskiem w roli głównej.

Spotkanie z Ahnhemem rozpoczęło się o godzinie 18:00, poprowadził je Szymon Kloska. Jednym z pierwszych pytań, na które autor musiał odpowiedzieć dotyczyło kryminału skandynawskiego jako zjawiska. Czy ciągle należy używać tego terminu, czy już nie? Jak wpisuje się w to wszystko twórczość Ahnhema? W odpowiedzi usłyszeliśmy, iż kryminał skandynawski to nie jest literatura skupiona na historii z punktu widzenia globalnego, tylko lokalnego. Ponadto jeszcze dziesięć lat temu dodatkowo charakteryzowała ją wolna narracja. Jego książki z kolei są mieszaniną stylu szwedzkiego i amerykańskiego.

Następne pytanie miało na celu wydobyć od pisarza przepis na pisanie książek, uniemożliwiających szybkie ich odstawianie. Okazuje się, że tajemnica tkwi w intrydze i bohaterze, a nie jak wiele osób sądzi w akcji i brutalności. Każdy rozdział powinien być intrygujący. Niestety Stefan Ahnhem nie był wstanie powiedzieć , w czym tkwi szczegół, by tak pisać.

Tworząc każdą kolejną powieść nie myśli, gdzie na świecie będzie ona czytana. Najważniejszym dla niego czytelnikiem jest on sam. Jemu musi spodobać się to co napisał.

Autor przyznał także, że mało istnieje podobieństw między pracą nad scenariuszem, a pracą nad książką. Zasadnicza różnica wynika w budowaniu scen. W filmie scenarzysta patrzy na całość z boku, w książce zaś z pozycji bohatera. Jedyną rzeczą jaką chętnie wykorzystuje i tu i tu, to usuwanie niepotrzebnych rzeczy. Jak sam zaznacza, to co ma być zbędne należy wyciąć.


Stefan Ahnhem (fot. Łukasz Brudnik)

Prowadzący w pewnym momencie zwrócił uwagę na mroczność i brutalność w skandynawskich kryminałach, zadając przy okazji pytanie, czy związku z tym Stefan Ahnhem wyznaczył sobie etyczną granicę, którą nie zamierza nigdy przekraczać. Nie – padła odpowiedzieć. Nie zamierza się cenzurować. Jeżeli coś daje lepszy efekt, musi pozostać. Jednak ani mroczność, ani brutalność nie stanowią o jakości opowiedzianej historii.

Swojego bohatera, Fabiana Riska, skonstruował w opozycji do Wallandera, gdyż zmęczyła go ta postać w trakcie pisania scenariusza do serialu. Przykładowo Risk słucha współczesnej muzyki, Wallander opery, niespecjalnie układa mu się relacja z dziećmi, czego nie można powiedzieć o Kurcie.

Ahnhem nie może zrozumieć, skąd inni pisarze wiedzą, ile łącznie napiszą książek z daną postacią. On nie wie ile powstanie kryminałów z Riskiem. Aktualnie pracuje nad czwartą powieścią, którą zamierza wydać jesienią przyszłego roku. Czy uśmierci w niej Fabiana? Nie ma zielonego pojęcia.

Godzina minęła bardzo szybko. Po spotkaniu autor z przyjemnością rozdawał autografy i pozował do zdjęć. Można było mu też zadać pytanie.


W ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału przyznawana jest Nagroda Wielkiego Kalibru dla najlepszego polskiego kryminału. W tym roku odebrał ją Mariusz Czubaj za powieść „R.I.P.”. Wśród czytelników największą popularnością cieszył się „Śliski interes” Ryszarda Ćwirleja, za co otrzymał Nagrodę Czytelników Wielkiego Kalibru. Zaś w ręce Bartosza Szczygielskiego powędrowała Nagroda Specjalna im. Janiny Paradowskiej za debiutancką powieść „Aorta”.

   



"Bibliotekarz Opolski" jest dostępny na licencj