Nr 3/2017 (LXI) ISSN 2083-7321




Ewa Dorosz
Dział Instrukcyjno-Metodyczny WBP w Opolu

Konkurs pt. „Warto poznać…” . Prace laureatów.1


II miejsce: wywiad z panem Erykiem i Rafałem pt. „Pisanie – radość tworzenia” przeprowadziła Paulina Rippel, uczennica kl. 5 Publicznej Szkoły Podstawowej.

Był to jeszcze jeden, zwykły dzień w szkole. Nagle, w czasie lekcji, do mojej klasy wszedł mój dziadek Eryk. Bardzo się zdziwiłam, bo nie wiedziałam, po co. Okazało się, że dziadek pisze wiersze, interesuje się historią miejsc, w których mieszkamy, pisze o tym książki. „Zachęcam was, drogie dzieci, byście napisały chociaż dwie linijki. Może to mało, ale zapewniam was, że sprawia to wielką przyjemność” – takimi słowami dziadek zakończył spotkanie w klasie. Wtedy poczułam olbrzymią dumę, że dziadek robi coś fantastycznego, potrafi o tym opowiadać w bardzo interesujący sposób i zaciekawić tym moich kolegów i koleżanki. Kilka lat później, dziadek zaraził swoimi zainteresowaniami mojego tatę – Rafała. Nie każdy ma talent pisarski, ale myślę, że mój dziadek i tata mają. Postanowiłam o tym z nimi porozmawiać.

Paulina: Co zainspirowało was do twórczości?
Eryk: Mnie - wszystko co nas otacza. Przyroda, ludzie, zwierzęta, religia, nawet pogoda. Można powiedzieć, że cały nasz świat.
Rafał: A mnie mój tata i bohaterowie literaccy. Od najmłodszych lat uwielbiałem czytać, wręcz „pożerałem” wszystkie książki i gazety. Zawsze chciałem być taki jak bohaterowie książkowi, z wieloma się utożsamiałem, naśladowałem ich zachowanie, ubierałem się podobnie. Ale ponieważ był to tylko świat literacki, więc w pewnym momencie stwierdziłem, że zamiast ich naśladować, to może lepiej samemu spróbować coś po sobie pozostawić.

Paulina: O czym myślicie pisząc?
Eryk: Ja chciałem rozwijać moją wyobraźnię i chciałem, by ludzie nauczyli się czegoś pożytecznego z moich książek.
Rafał: Dla mnie pisanie tekstów to ciągłe rozwijanie umiejętności pisarskich, to świetne ćwiczenie mózgu. A poza tym pisanie sprawia mi wielką przyjemność.

Paulina: Pisaliście całe serie czy pojedyncze książki?
Eryk: Ja pisałem tylko pojedyncze książki, ponieważ uważałem, że wtedy taka książka będzie ciekawsza. Poza tym ciągle miałem nowe pomysły na tematy książek.
Rafał: Ja, tak naprawdę, napisałem tylko trzy książki, reszta to artykuły na tematy związane z literaturą, recenzje książek, filmów czy sztuk teatralnych.

Paulina: Od kiedy tworzycie?
Eryk: Od wczesnej młodości. Pisałem w szkole, a jeśli miałem czas to również w trakcie studiów. Potem kiedy zakładałem rodzinę, gdy na świat przychodzili moi synowie, a ostatnio w swoich wierszach oddaję się radości z posiadania fantastycznych wnuków.
Rafał: Ja zacząłem jeszcze podczas studiów. Wtedy debiutowałem w opolskich czasopismach recenzjami literackimi i filmowymi. Mam też na koncie z tamtego okresu wywiady i reportaże. No a potem to już poszło jakoś tak samo i co roku ukazywało się dość sporo moich różnych tekstów.

Paulina: Pisaliście o świecie fikcyjnym czy realnym?
Eryk: Ja wszystkie moje książki napisałem o świecie realnym, ponieważ ten świat mnie otacza i łatwiej mi się o nim pisało.
Rafał: W moich tekstach zawsze analizowałem czy recenzowałem czyjeś dokonania. Zdecydowanie bardziej lubiłem i nadal lubię odnajdywać w literaturze motywy, konteksty, porównania, sylwetki bohaterów i do nich się odnosić niż tworzyć świat fikcji. Ale kto wie… Może z czasem się to zmieni.

Paulina: A co z wierszami? Wiem, że dziadek napisał ich całkiem sporo.
Eryk: Tak, to prawda. Zawsze pociągała mnie tematyka religijna. To właśnie sprawom wiary poświęciłem bardzo dużo moich utworów. Przede wszystkim dlatego, że wiara to coś, co mnie umacnia, co sprawia, że można więcej niż by się wydawało. A poza tym to fundament naszego życia. Bez wiary trudno byłoby spojrzeć na świat, zrozumieć go i znaleźć w nim swoje miejsce.
Rafał: Nie, poezję uwielbiam czytać, ale nigdy nie tworzyłem wierszy, chyba nie mam w tej materii talentu. Za to napisałem przewodnik po historii nieistniejącego już, drewnianego kościoła św. Anny w Czarnowąsach. Pod tym kątem można powiedzieć, że dotknąłem problematyki religijnej.

Paulina: Czy pisarstwo ma coś wspólnego z waszą pracą w szkole?
Eryk: Raczej nie. Chociaż nigdy tego nie ukrywałem i kiedy tylko miałem okazję, to prezentowałem moim uczniom, nie tylko moje utwory. Wszystko po to, by zaszczepić w nich szacunek dla słowa i wrażliwość artystyczną. A tę powinniśmy posiadać niezależnie od tego czym się zajmujemy.
Rafał: Tak, i to sporo. Z wykształcenia jestem polonistą, więc praca z młodzieżą zawsze była związana z literaturą i językiem polskim. Setki godzin poświęcaliśmy wspólnie na analizowanie i interpretowanie utworów literackich. Uczyłem ich jak poprawnie pisać, w jaki sposób wyrażać myśli i swoje uczucia. Poza tym opiekowałem się szkolnymi dziennikarzami, którzy redagowali gazetę szkolną. Byłem opiekunem uczniów, którzy brali udział w konkursach literackich. To, po prostu, był spory kawałek mojego zawodowego życia. Dzisiaj jestem dumny z tego, że wielu moich uczniów związało swoje życie zawodowe z twórczością. Są dzisiaj, podobnie jak ja, nauczycielami, ale też wykładowcami wyższych uczelni, dziennikarzami. To oznacza, że w jakimś stopniu udało mi się zarazić ich słowem pisanym.

Paulina: Jak wielką popularność zdobyły wasze książki?
Eryk: Ja nie pisałem książek dla popularności. Zawsze gdy pisałem, myślałem o tym, by to co napiszę, spodobało się czytelnikom.
Rafał: Nie sądzę, żeby moje teksty były popularne tak, jak to jest z książkami, które czytają miliony ludzi. Ale zawsze jest mi przyjemnie, kiedy były uczeń czy student pochwali się w rozmowie, że korzystał z mojego tekstu. A ostatnio bardzo się ucieszyłem, gdy znalazłem w jednej naukowej pozycji odwołanie autora do jednego z moich dawnych tekstów o literaturze.

Paulina: Dlaczego wybraliście pisanie?
Eryk: Zawsze bardzo lubiłem czytać. Pewnego dnia, gdy czytałem książkę, a była ona bardzo piękna i wzruszająca postanowiłem, że też spróbuję coś napisać. Skoro czytanie sprawiało mi wielką przyjemność, to pomyślałem, że innym czytającym, moje utwory też mogłyby sprawić przyjemność. Gdy ukazały się moje pierwsze teksty, nie spodziewałem się aż tak dobrego rezultatu. Z nową motywacją przystąpiłem do dalszego pisania. Szczególnie dumny jestem z tego, że w 2010 roku, w rocznicę moich 70 urodzin, ukazał się wybór moich wierszy. Stało się to, dzięki moim synom, którzy w ten sposób sprawili mi ogromną niespodziankę i radość.
Rafał: To, z jednej strony jest sposób na to żeby oderwać się choć na chwilę od problemów dnia codziennego. A z drugiej strony, to chęć pozostawienia po sobie czegoś, z czego mogą skorzystać ci, którzy nas zastąpią.

Paulina: W jaki sposób ćwiczyliście swoje umiejętności literackie?
Eryk: Ja do wszystkiego dochodziłem sam. Jestem w tym absolutnym samoukiem. Mam techniczne wykształcenie, więc mogłem liczyć tylko na swoją wrażliwość na słowo, determinację w dochodzeniu do celu, który sobie wyznaczyłem, a często też na pomoc mojego syna Rafała, który jest z wykształcenia polonistą i prawdziwym humanistą.
Rafał: Przez całe życie to był proces właściwie dość naturalny. Najpierw w liceum klasa humanistyczna, potem studia też humanistyczne, praca w zawodzie nauczyciela, równocześnie praca dziennikarska, podpatrywanie najlepszych w tym fachu. A potem już tylko doskonalenie własnych umiejętności, ciągłe poprawianie i dopracowywanie powstających tekstów. No i oczywiście, ciągłe czytanie nowych pozycji. Nic bowiem tak nie doskonali człowieka jak czytanie, obcowanie z literaturą i jej bohaterami.

Paulina: Czy kiedykolwiek były chwile zwątpienia, kiedy myśleliście, że chcecie przestać pisać?
Eryk: Na szczęście nie. Teraz, kiedy sił już czasami brakuje i wzrok też już nie ten co kiedyś, nie jestem w stanie pisać tyle co wcześniej, ale za nic nie zrezygnowałbym z tworzenia.
Rafał: Codzienność jest tak wypełniona obowiązkami zawodowymi i życiem rodzinnym, że nie starcza czasu na pisanie. Nie ma to nić wspólnego ze zwątpieniem, raczej z przekonaniem, że nie jest się w stanie zrobić czegoś tak dobrze, jak by się chciało. I człowiek odkłada to na później, później. A potem okazuje się, że pojawia się nowy pomysł i tamten wcześniejszy już jest nieaktualny. Dlatego też najlepiej zrobić to co się zamierza jak najszybciej.

Paulina: Czy mieliście wiernych fanów?
Eryk: Moich odbiorców chyba trudno nazwać fanami. Czytam moje teksty podczas spotkań towarzyskich, spotykam się czasami z dziećmi i młodzieżą. Zawsze jest mi miło, kiedy mówią, że im się podobało, kiedy dopytują o termin następnego spotkania. To chyba lepsze, przynajmniej dla mnie, niż bycie gwiazdą ekranu.
Rafał: Nigdy nie myślałem o tym w ten sposób, choć oczywiście, fajnie byłoby na swoich książkach zarabiać duże pieniądze i być takim literackim celebrytą. Chyba nie jest to jednak w naszych warunkach możliwe. Wolę więc mieć kilku takich, którzy przeczytają, to co im zaproponowałem i podyskutują o tym ze mną, niż miliony ludzi, które przyjdą tylko po autograf i selfie.

Paulina: Dziękuję za rozmowę.