Nr 4/2017 (LXI) ISSN 2083-7321




Oprac. Ewa Dorosz
Dział Instrukcyjno-Metodyczny WBP w Opolu

Konkurs pt. „Warto poznać…” . Prace laureatów z klasy 6 – II i III miejsce.


II miejsce: wywiad z Damianem Szemaindą – moim tatą – pilotem paralotni, przeprowadziła Maja Szemainda, uczennica kl.6 Publicznej Szkoły Podstawowej.

Cześć tato. Czy mogę Cię zapytać o Twoją pasję, którą jest paralotniarstwo?
Jasne. Co chciałabyś wiedzieć?

Dlaczego zdecydowałeś się akurat na ten sport?
Bo zawsze chciałem latać, a paralotnia to najtańszy sposób żeby móc polecieć w powietrze, a poza tym można latać bez użycia silnika.

Czy jest to sport niebezpieczny?
Jest bardzo niebezpieczny, ale jak się przestrzega wszystkich zasad, to nikomu nic się nie stanie.

A możesz mi powiedzieć coś na temat zasad obowiązujących w lataniu? Jakie to są zasady?
Są zasady pierwszeństwa przy stoku. Obowiązuje tu zasada prawej strony, czyli pilot, który ma po prawej stronie stok, ma pierwszeństwo. Jest jeszcze zasada kręcenia się w kominach termicznych, w tą stronę, co inni piloci.

A jak długo już latasz?
W 2011 roku zrobiłem kurs i odbyły się moje pierwsze loty, więc latam już pięć lat.

Jaki był Twój rekord, jeśli chodzi o czas?
Najdłużej udało mi się polatać w Słowenii. Było to sześć i pół godziny.

A czy aby być pilotem trzeba przejść specjalne szkolenia?
Tak. Trzeba skończyć specjalny kurs, który składa się z trzech etapów, a po ostatnim etapie trzeba zdać egzamin.

W jakich ciekawych miejscach już latałeś?
Najlepsze miejsce według mnie to Alpy we Francji. Góry są tam wysokie i są piękne jeziora.

Jaką wysokość miały najwyższe góry, w których startowałeś?
Niecałe 3000 metrów, właśnie Alpy we Francji.

Czy można latać tylko w górach?
Latać można również na terenie płaskim, ale do tego potrzebna jest wyciągarka lub napęd z silnikiem spalinowym.

Czy mógłbyś mi powiedzieć coś o sprzęcie, na którym latasz?
Do latania potrzebne są: przede wszystkim paralotnia, czyli tak zwane skrzydło, pod którym zawieszona jest uprząż. W uprzęży siedzi pilot zapięty pasami. Wszystkie linki paralotni mają długość ok. 300 metrów. W uprzęży, w specjalnym kontenerze znajduje się spadochron zapasowy. Spadochronu tego używa się w sytuacjach awaryjnych, kiedy paralotnia nie może lecieć dalej. Na spadochronie zapasowym można opaść bezpiecznie na ziemię.

A czy ten sprzęt często się psuje?
Nie. Psuje się bardzo rzadko, chyba że zdarzy się lądować awaryjnie np. na drzewie. Wtedy paralotnia może się podrzeć.

Czy byłeś już kiedyś w niebezpieczeństwie podczas latania?
Tak. Kilka razy byłem, ale to długa historia.

He, he. No dobrze, więc jeśli nie chcesz mi powiedzieć o swoich „przygodach”, może powiesz mi coś o tym, jak się steruje paralotnią?
Do sterowania są dwie sterówki: prawa i lewa. Dzięki ich zaciąganiu możemy sterować paralotnią w prawo lub w lewo.

Czy w Polsce ten sport jest bardzo popularny?
Nie tak bardzo jak w innych krajach, w których jest więcej gór, np. Francja, Słowenia, Włochy, ale staje się coraz bardziej popularny.

Czy boisz się przed każdym startem?
Nie tak bardzo, ale jakiś tam strach, zawsze jest.

Jak wygląda ubranie pilota?
Ubranie pilota, musi być przede wszystkim ciepłe. Nawet latem trzeba mieć rękawiczki, ponieważ im jest wyżej, tym jest zimniej, np. latem kiedy na ziemi jest 30 stopni C, pod chmurą się ok. 5 stopni C. Ważny jest też kask.

Czy całe wyposażenie paralotniarza jest bardzo drogie?
Jest dosyć drogie, ale w granicach możliwości każdego, kto chciałby latać.

Czy istnieją jakieś kluby lub grupy, które zrzeszają pilotów?
Tak. Jest dużo takich klubów w Polsce, w większości w górach.

Czy Ty należysz do takiego klubu? Jeżeli tak, to do jakiego?
Tak, należę do Klubu Paralotniowego Gór Sowich „SOVA”.

A możesz mi powiedzieć, gdzie się ten klub znajduje?
Naszą bazę paralotniową mamy w Jodłowniku, pod Bielawą.

A czy dziewczyny też mogą zostać pilotami?
Tak. W Polsce jest dosyć dużo dziewczyn, które latają na paralotni.

Czy na paralotni można latać w więcej niż jedną osobę?
Tak, można. Do tego są specjalne paralotnie. Nazywają się one TANDEMAMI.

Kto może być pasażerem takiego tandemu?
Pasażerem może być każdy powyżej 14-go roku życia, ale do pilotowania trzeba mieć specjalne uprawnienia. Czyli nie każdy pilot może zabierać pasażerów na tandem.

Jak zachęciłbyś wszystkich do latania na paralotni?
Do latania na paralotni nie chciałbym zachęcać. Jest to sport ekstremalny, więc każdy musi zdecydować sam.

To wszystko. Dziękuję za wywiad.
Dziękuję.


III miejsce: wywiad z Aleksandrą Donocik – dziennikarką i pracownicą Telewizyjnego Studia Brawo w Chróścinie, przeprowadziła Martyna Długosz, uczennica kl.6 Publicznej Szkoły Podstawowej.

Zastanawialiście się może kiedyś, jakie są kulisy seriali, filmów, wiadomości? Ile pracy trzeba włożyć w krótki odcinek, a co dopiero w dwugodzinny film? Jak wygląda praca dziennikarzy? W tym wywiadzie – z Aleksandrą Donocik – prezentujemy program „Na osi”.

Kim pani jest i czym się Pani zajmuje?
Jestem dziennikarzem i pracuję przy produkcji programów telewizyjnych. Potrafię też filmować i montować. Głównym naszym programem jest program „Na osi”, który jest nadawany w telewizji Motowizja, Tele 5 i NTL. Ta seria jest o sprawach związanych z szeroko pojętym transportem, ciężarówkami i wszystkim, co można przewieźć na kołach po drogach.

Państwo organizują też pewną bardzo znaną imprezę…
Jako redakcja programu „Na osi”, co roku organizujemy event-imprezę o nazwie „Zlot Master Truck”, na którą staramy się przyciągnąć jak najwięcej ludzi, by pokazać społeczeństwu najpiękniejsze ciężarówki jakie jeżdżą po europejskich drogach. Produkując ten program nawiązujemy kontakty z różnymi ludźmi i później staramy się ich zachęcić do odwiedzenia Polski.

Kto tutaj pracuje?
W naszej redakcji, tu na miejscu około 10 osób: dziennikarze, redaktorzy, pracownicy biurowi, operatorzy kamer-kamerzyści, montażyści. By powstał taki program potrzebni są specjaliści którzy znają się na produkcji telewizyjnej, muszą umieć obsługiwać kamery różnego rodzaju, teraz także komputery w których jest oprogramowanie do montowania tego co nagramy i tworzenia reportaży. Są potrzebni dziennikarze którzy potrafią nagrane obrazy przekształcić w słowa i później, kiedy oglądamy to w telewizji to mamy połączenie tego wszystkiego. Nazywa się to materiał audiowizualny czyli zdjęcia które są skomentowane przez jakiś miły głos.

No właśnie – wymienione osoby, to chyba jeszcze nie wszyscy?
Mówiąc o tym miłym głosie nie można zapominać o osobach, których nie widać w telewizji, a tylko słychać. Niektóre z nich są nawet z Warszawy. Nagrywają swój głos dla nas w swoich studiach i materiał wysyłają do nas przez internet. Dodając do tego jeszcze korespondentów którzy znajdują się na terenie całej Polski i Europy, reporterów, którzy potrafią coś nagrać na kamerę, samemu zorganizować jakiś reportaż… Jest szereg ludzi, którzy pracują nad tym, by powstał jeden odcinek programu.

Jak wygląda praca w studiu?
Pracę można podzielić na dwie części. Jedna to studio, w którym nagrywamy np. naszego prowadzącego. Bo program składa się z reportaży, które zapowiada nasz prowadzący Piotr Zelt – znany aktor telewizyjny i teatralny. Raz w miesiącu spotykamy się z nim w studio, gdzie Piotr odgrywa przed kamerami wcześniej przygotowane teksty.

Czy może Pani wyjaśnić jak dokładnie przebiegają te nagrania?
Kiedy przyjeżdża Piotr Zelt, nasza praca polega na tym, że musi być przynajmniej pięciu czy sześciu operatorów kamer, asystenci oraz inni pracownicy, musimy ustawić cały plan, scenografię i sprzęt, podłączyć okablowanie, przygotować monitory, całą konsolę dźwiękową, ponieważ podczas nagrywania Piotr ma podpięty mikrofon. Do tego jeszcze wyżywienie całej ekipy – po kilku godzinach nagrywania każdy będzie w pewnym momencie głodny. Do monitorów dochodzi jeszcze realizacja –to duży komputer w którym można już nagrywając na żywo sobie podmontować całą sekwencję ujęć telewizyjnych.

Wiem, że na planie reżyser woła „akcja!” – czy u Was też tak jest?
Oczywiście! A gdy na planie padnie hasło: „Akcja!” to wtedy pozostaje już najprostsza czynność – Piotr mówi a my nagrywamy. Tak powtarzamy wiele razy podobne, te same czynności, tylko prowadzący ma inny tekst. Musimy włączyć kamery, przesuwać się, ta kamera musi za nim dążyć… jest to dosyć żmudna praca.

Wspominała Pani o tym, że Wasza praca dzieli się na dwie części. Na czym polega ta druga?
Druga praca w studio to z kolei studio montażowe – pomieszczenie w którym jest komputer, kilka monitorów i montażysta, który czasami w towarzystwie dziennikarza, musi już z tzw. surówek zrobić cały, gotowy reportaż.

A jak powstaje program?
Przede wszystkim wyszukujemy tematy, które są interesujące pod kątem naszego programu, czyli w jakiś sposób związane z transportem. Dajmy na to pojawia się nowy model samochodu ciężarowego, my chcemy go pokazać naszym widzom, wówczas planujemy, że taki samochód możemy gdzieś nagrać.

Podejrzewam, że to nie jest zbyt łatwe do zrobienia…
Przede wszystkim wysyłamy ekipę w miejsce realizacji zdjęć. Operator pod okiem reżysera musi ponagrywać ten samochód ze wszystkich stron, ponagrywać go w ruchu i kiedy stoi. Jeśli się da, wejść do środka, unieść kabinę, ponieważ w ciężarowych samochodach, żeby dostać się do silnika trzeba unieść całą kabinę. Trzeba zaaranżować uniesienie tej kabiny, nagrać silnik, ujęcia tzw. ogólne, czyli te, w których widać na planie cały samochód i ujęcia na detale, gdzie widać tylko fragmenty samochodu.

To sporo pracy! Czy wtedy już my widzowie, możemy to oglądać w TV?
Absolutnie nie! Kiedy wszystko jest nagrane i mamy kilka godzin surówki, wtedy dopiero zaczyna się praca. Materiał taki ogląda dziennikarz. Widzi co mamy nagrane i na tej podstawie tworzy tekst. Kiedy go ułoży, do pracy bierze się lektor, który albo przyjeżdża do nas do studia, siada w kabinie lektorskiej i ładnie to czyta, albo wysyłamy ten tekst do Warszawy, do koleżanki która pracuje w radiu, czyta to u siebie i wysyła nam jako pliki dźwiękowe. Gdy już mamy ten dźwięk, wówczas do pracy bierze się montażysta, i ze zdjęć które są nagrane musi stworzyć cały reportaż prezentacji pojazdu. Do tego dodaje jeszcze melodyjkę na którą mówimy tło dźwiękowe. Efektem finalnym jest gotowy reportaż na temat samochodu. Także tak to wygląda, jeżeli chodzi o to, jak powstaje przykładowy materiał.

To ile czasu zajmuje przygotowanie jednego odcinka?
Sam odcinek trwa mniej więcej pół godziny, natomiast przygotowanie… już nie. U nas ta praca jest płynna, ona trwa bezustannie i trudno powiedzieć, że np. przygotowanie jednego odcinka trwa tydzień. Dokładnie możemy wyliczyć ile trwa zmontowanie gotowych materiałów i ułożenie ich w całość. To trwa około kilku dni do tygodnia. Ale nagrywanie tego wszystkiego, szukanie materiałów to praca bezustanna, kalendarz mamy zapełniony na najbliższe dwa, trzy miesiące do przodu i wiem, że wtedy i wtedy pojedziemy tam i tam, że ktoś do nas przyjedzie, np. ciężarówka ze Szwecji i my już wiemy że za tydzień będziemy ją nagrywać, bo program jest nagrywany z wyprzedzeniem. Tak, że trudno powiedzieć, ile trwa przygotowanie jednego odcinka.

Praktycznie jest to niezmierzalne?
Dokładnie tak! Może być to krótko, kilka dni, kilka tygodni, a czasami trwać nawet miesiącami, kiedy robimy jakieś testy porównawcze lub coś się dzieje przez dłuższy czas. Dajmy na to, że interesuje nas jakaś fabryka, która będzie produkować ciężarówki. Musimy pojechać z kamerą w miejsce gdzie np. jest samo pole i będą dopiero stawiali fundamenty. Za miesiąc jedziemy tam z kamerą i pokazujemy co już na tych fundamentach stoi. Za dwa miesiące jedziemy by pokazać kolejny postęp w pracy. Takie nagrania mogą trwać rok. By powstał jeden reportaż może minąć dzień, miesiąc lub rok. Naprawdę różnie to bywa.

Tematy, które poruszacie są dosyć niespotykane. Co było inspiracją do tworzenia tego programu?
Program zajmuje się wszelką tematyką jaka jest związana z ciężarówkami, transportem itp. Ostatnio np. byliśmy z ekipą w Niemczech, na targach, gdzie były pokazywane najnowsze technologie w transporcie. Staramy się pokazać jakie to jest fajne i interesujące.

Ludzie czasem narzekają, gdy jadą drogami: że są ciężarówki, które przeszkadzają, ślimaczą się, trudno je wyprzedzić, nie można spokojnie przejść przez ulicę bo ciężarówka jedzie! I najlepiej żeby ich nie było, prawda?
A proszę sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby wszystkie te ciężarówki nagle się zatrzymały. Wtedy dopiero można sobie uzmysłowić, że ciężarówki przywożą nam do sklepów całe zaopatrzenie jakie jest potrzebne do życia. Jeżeli te samochody staną, po kilku dniach się okaże, że nie będzie w sklepie chleba, bułek, mleka, wody, owoców itp. Na stacji benzynowej zabraknie paliwa, skończą nam się kosmetyki, nie będzie można kupić zeszytu czy długopisu, więc i do szkoły nie będzie można chodzić, no bo jak bez książek? Nie przywiozą komputera, gdy nam się zepsuje i szereeeegu innych rzeczy.

Wynika z tego, że nie zrobimy nawet zakupów przez internet, bo nikt tego nie przywiezie…
Okazuje się, że te „zawalidrogi” dostarczają wszystko, co jest potrzebne do życia. No, prawie wszystko. Widzom, którzy się tym interesują staramy się pokazać najnowsze nowinki ze świata transportu, a pozostałym staramy się uświadomić, że ciężarówki i transport są po prostu bardzo ważne w naszym życiu i bez nich byśmy zginęli. O tym jest nasz program. Jest też pokazywaniem tych pozytywnych aspektów ciężarówek, np. tego, że najnowsze z nich spełniają surowe wymogi ekologii.

To niesamowite! Czy jest jeszcze coś związanego z tym tematem, o czym powinniśmy wiedzieć?
Warto też pomyśleć, że za kierownicą siedzi taki człowiek który mógłby być twoim tatą albo wujkiem, i który musi zostawić swoje dzieci czasami nawet na kilka tygodni oraz, że nie może się z nimi zobaczyć, ponieważ jedzie, żeby nam coś przywieźć.

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę kolejnych udanych odcinków oraz wielu widzów!
I ja dziękuję! Do zobaczenia przed telewizorem i na Master Trucku!


   



"Bibliotekarz Opolski" jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 Polska