Nr 2/2019 (LXIII) ISSN 2083-7321




Karol Maluszczak
Miejska Biblioteka Publiczna w Opolu


Służące do wszystkiego. Książka o trudnym świecie, którego już nie ma.
(Relacja ze spotkania z Joanną Kuciel-Frydryszak w opolskiej MBP)


Służące do wszystkiego to najnowsza książka z gatunku non fiction napisana przez Joannę Kuciel-Frydryszak. Publikacja znalazła się w rankingu 10 najlepszych książek 2018 roku wybranych przez redakcję czasopisma „Książki. Magazyn do czytania”. Wcześniej pisarka zdobyła uznanie dzięki dwóm biografiom: Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie i Antoni Słonimski. Heretyk na ambonie. Tym razem autorka poświęciła uwagę kobietom zapomnianym – wymiecionym niemal zupełnie z kart historii.


Służące do wszystkiego w opolskiej MBP

W trakcie rozmowy, którą Agnieszka Zientarska prowadziła z Joanną Kuciel-Frydryszak, pisarka mówiła o trudzie, jaki napotkała już na samym początku pisania. Kwestią kluczową były oczywiście materiały archiwalne, których po prostu było bardzo mało (zwłaszcza zdjęć, ponieważ nikt w tamtych czasach nie fotografował służących), ale dzięki wnikliwej kwerendzie i zeznaniom świadków udało się zrekonstruować wstrząsającą biografię tzw. „białych niewolnic”. Warto nadmienić, iż najnowsza pozycja Kuciel-Frydryszak jest pierwszą w kraju książką, traktującą o tej specyficznej i niezwykle intrygującej „niższej” klasie społecznej z pierwszej połowy XX wieku.
Jak się okazało podczas spotkania, przyczynkiem do powstania historii Służących z okresu dwudziestolecia międzywojennego była praca nad wcześniejszą publikacją – Iłłą. Autorkę biografii poruszyła relacja poetki z jej służącą Grabosią. Dziennikarkę zastanawiało, czy tak dobre stosunki pomiędzy panią domu a służącą zdarzały się często czy też były wyjątkami od reguły. Mówi Kuciel-Frydryszak: „Krótko mówiąc, te relacje mnie zaczęły zastanawiać. Poszukiwałam źródeł, chciałam coś więcej wiedzieć o tym świecie i okazało się, że nie ma tych źródeł. Wtedy też wpadłam na ten nieśmiały, a w sumie śmiały pomysł (śmieje się), żeby napisać taką książkę”. Jak przyznała autorka Iłły, swoistą skarbnicą wiedzy okazały się materiały prasowe. Równie wartościowe były relacje świadków i osób, które niegdyś pełniły służbę w domach. Jedną z takich historii, podczas zeszłorocznego spotkania o Kazimierze Iłłakowiczównie, dostarczyła opolanka i jak przyznaje Kuciel-Frydryszak: „Była to jedna z cenniejszych relacji, zresztą wykorzystałam ją w książce”.


W trakcie rozmowy z Czytelnikami

Zasadniczym tematem spotkania był problem tożsamości kobiet-służących. Autorka opowiadała o młodych kobietach chcących odmienić swoje życie. Wyjeżdżały do miast na służbę, poznawały świat, który je pochłaniał. Niestety najsmutniejsze jest to, że bardzo rzadko stawały się cząstką tego świata. Znacznie częściej scenariusze, które pisało życie służących, były niewyobrażalnie smutne i przygnębiające.


Joanna Kuciel-Frydryszak

W trakcie spotkania można było usłyszeć, iż te młode dziewczyny (czasami zaczynały służbę w wieku 13-14 lat) zapominały pod koniec życia, kim tak naprawdę są i skąd pochodzą. W wielu domach służące były nazywane Kasiami lub Marysiami, w zależności od tego, jak zatrudniającemu je jaśniepaństwu było wygodniej. Pracowały 24 godziny na dobę, wychowywały cudze dzieci, nie mogły wyjść z domu ani odezwać się bez pozwolenia. Za nieposłuszeństwo albo zupełnie bez powodu były bite, głodzone i gwałcone. Co gorsza, zezwalało na to ówczesne prawo. Chcąc polepszyć swój status, odkładały pieniądze ze swojego i tak bardzo skromnego wynagrodzenia – wynosiło ono 30 złotych miesięcznie przy średniej krajowej około 250 złotych – aby odłożyć na posag, by lepiej wyjść za mąż.
Najczęściej natomiast los służących wiązał się z samotnością, wyobcowaniem i brakiem możliwości powrotu w rodzinne strony. Jak podkreśla autorka tych relacji: „Moja książka w całym swoim wydźwięku jest smutna. Jest to opis świata, który przeminął i właściwie powinniśmy się z tego cieszyć”.
Na szczęście zdarzały się wyjątki. Bywało, że służące na dobre zadamawiały się w domach jaśniepaństwa, żyły dostatnio i były traktowane jak członkowie rodziny. Było tak na przykład w przypadku służącej Kazimiery Iłłakowiczówny czy Juliana Tuwima. Podczas spotkania pisarka opowiedziała o historii służącej, która zapoczątkowała ród obecnej kanclerz Niemiec Angeli Merkel.


Autor najciekawszego pytania odbiera nagrodę

Partnerem w wydarzeniu było wydawnictwo Marginesy, które ogłosiło konkurs polegający na tym, iż autor najciekawszego z pytań wygra książkę. Co ciekawe, zwycięzcą okazał się pan, w ręce którego trafiły Służące do wszystkiego z dedykacją. Choć mogłoby się wydawać, że temat jest mocno sfeminizowany, to na spotkaniu nie brakowało mężczyzn – i chyba dobrze – bo w książce przeważają kobiety, których los w znakomitym stylu przypomniała nam Joanna Kuciel-Frydryszak.


   



"Bibliotekarz Opolski" jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 Polska