Nr 3/2019 (LXIII) ISSN 2083-7321




Beata Śliwińska
Archiwum Państwowe w Opolu

Cykl spotkań „Kultowe miejsca Opola” jako przykład współpracy Polskiego Towarzystwa Historycznego Oddziału w Opolu z Archiwum Państwowym w Opolu i środowiskiem naukowym Opola


Podobno „Historia magistra vitae est” (historia jest nauczycielką życia) – lecz nie zawsze chodzi „o nauki”. Czasami – ostatnio właściwie coraz częściej — w kontekście historycznym pojawiają się sentymenty: wspominanie, odtwarzanie wyglądu miejsc, poszukiwania ludzi, opisywanie konkretnych wydarzeń itp. Jak pisał Tomasz Łepkowski: w historii jako pamięci pokoleń (...) budzenie uczuć obok zachęcania do chłodnej, analitycznej refleksji jest tym bardziej konieczne1. W takich sytuacjach bardzo pomocne są archiwalia – a gdzie je znaleźć, jak nie w archiwum?

Pomysł często rodzi pomysł – tak też było w przypadku cyklu „Kultowe miejsca Opola”. 28 lutego 2019 w Archiwum Państwowym w Opolu odbyło się spotkanie promocyjne książek z serii Opolanie znani i nieznani (wydawanego m.in. przy współpracy Instytutu Historii Uniwersytetu Opolskiego i Archiwum Państwowego w Opolu). Wywiązała się dyskusja nad ważnością (i nośnością) tematu: prof. Danuta Kisielewicz z Instytutu Politologii Uniwersytetu Opolskiego zdecydowanie oponowała przeciwko kończeniu serii – mimo wydania części dotyczącej czasów współczesnych Opola. Prof. Anna Pobóg-Lenartowicz z Instytutu Historii UO tłumaczyła to względami finansowymi. Dr hab. Małgorzata Świder, również z Instytutu Historii UO, dywagowała nad innymi możliwościami propagowania wiedzy o historii miasta. Podniosły się też głosy z sali – zebrani byli wyraźnie zainteresowani tematem.

Tendencja ta – owo zainteresowanie mieszkańców dziejami Opola – jest pokłosiem obchodzonego niedawno 800-lecia istnienia miasta (w 2017 roku). Prof. Anna Pobóg-Lenartowicz, wydając książkę „o opolanach dla opolan”2, była jednym z tych głosów, które rozbudziły w mieszkańcach zainteresowanie historią Opola. Trwa ono nadal (a to bardzo dobrze) – stąd też cykl „Kultowe miejsca Opola”.

Łepkowski podkreślał, że wskrzeszanie historii to przede wszystkim ożywianie tkwiących w niej wątków (...) Historia [dodajmy: wspominana i opowiadana przez jej świadków] potrafi silnie oddziaływać na obserwatora, pobudzać emocje, nieraz nawet uzewnętrzniać gwałtowne uczucia, a także inspirować rozmyślania nad ludzką przygodą3. Tak też się stało, gdy zaczęto dopracowywać ideę cyklu „Kultowe miejsca Opola” (bo tak nazwano planowaną serię spotkań). Ponieważ podczas promocji książki byli obecni przedstawiciele kilku instytucji kulturalnych i naukowych w Opolu (m.in. Muzeum Śląska Opolskiego, Uniwersytetu Opolskiego, Politechniki Opolskiej czy Miejskiej Biblioteki Publicznej), skupiono się na paru aspektach historii powojennej, konkretnie czasów PRL-u, słusznie mniemając, że zapraszanie ludzi, którzy kształtowali historię Opola lub pamiętają wydarzenia mające wpływ na historię miasta, będzie najlepszym „źródłem informacji”. Wobec dzisiejszej utraty standardów dążenia do wiedzy, jak się wyraził jeden z publicystów, i dominacji subiektywizmu kosztem obiektywizmu, był to bardzo dobry pomysł. Najmłodsze pokolenie jest zbyt młode, by te czasy pamiętać – nie ma więc negatywnych skojarzeń i kieruje się chęcią zdobycia wiedzy. Pokolenie ich rodziców czy dziadków nawet jeśli takie skojarzenia (z różnych powodów) ma, to kieruje się raczej sentymentalnymi wspomnieniami własnej młodości.

Tak tedy 27 marca 2019 r. miało miejsce pierwsze spotkanie z cyklu „Kultowe miejsca Opola” w Muzeum Śląska Opolskiego o godz. 17:00. Tym samym skrystalizował się efekt współpracy Polskiego Towarzystwa Historycznego Oddziału w Opolu, Archiwum Państwowego w Opolu oraz Muzeum Śląska Opolskiego. Gościliśmy w atelier opolskich fotografów, snując opowieści o Maxie Glauerze (Urszula Zajączkowska), Alfredzie Bohmerze (Bogusław Szybkowski), Adamie Śmietańskim (Bogna Szafraniec). Swoimi wspomnieniami podzielił się też Jerzy Stemplewski – znany opolski fotograf wspominał talent Śmietańskiego i smutną śmierć człowieka, dzięki któremu mamy zdjęcia dokumentujące pierwsze powojenne lata Opola: odbudowę miasta cegła po cegle. Do nostalgicznego oglądania była przygotowana przez pracowników Archiwum wystawa. O wydarzeniu informował plakat propagowany tak w mediach społecznościowych, jak i wystawiany za każdym razem w miejscu, w którym odbywało się spotkanie (by zachęcić przechodniów do wejścia, posłuchania i włączenia się w dyskusję – a ta towarzyszyła każdemu spotkaniu).


Opowieści Bogusława Szybkowskiego z zaciekawieniem słuchali wszyscy zgromadzeni w Muzeum Śląska Opolskiego (fot. Jerzy Stemplewski)

Wielu opolan zapewne zastanawiało się, gdzie „wyspacerować” wielkanocne potrawy – więc pomogliśmy im wybrać trasy, organizując 24 kwietnia br. drugie spotkanie z cyklu „Kultowe miejsca Opola”. Razem z opolskim oddziałem Polskiego Towarzystwa Historycznego i Muzeum Śląska Opolskiego zaprosiliśmy do Muzeum Uniwersytetu Opolskiego, gdzie odkrywaliśmy parki i place miejskie – a, jak się okazało, to zdecydowanie więcej przestrzeni niż uwielbiana przez opolan zieleń w okolicach zoo czy remontowany plac przy kościele św. Sebastiana. Spotkaniu i tym razem towarzyszyła polemika naukowców, opolan i... ekologów. W dyskusji udział wzięli: Andrzej Hamada – niezrównany budowniczy miasta, dr Krystyna Słodczyk – niestrudzenie dbająca o to, by w naszym mieście było jak najwięcej zieleni i Bogdan Patyniak – historyk sztuki i konserwator zabytków. Poprowadziła je Natalia Barczyk. Do obejrzenia była także wystawa prezentująca archiwalia wybrane z zasobu Archiwum Państwowego w Opolu.


Podczas drugiego spotkania o kultowych miejscach Opola w Muzeum Uniwersytetu Opolskiego wywiązała się gorąca dyskusja o zieleni i drzewach w mieście (fot. Andrzej Szczepaniak)

8 maja 2019 r., tym razem w gościnnych progach Archiwum Państwowego w Opolu, odbyło się trzecie spotkanie, którego tematem były (jak to w maju) pochody pierwszomajowe. Sala konferencyjna była dosłownie wypełniona archiwaliami: w gablotach wystawiono ordery i legitymacje partyjne (wypożyczone z kolekcji p. Krzysztofa Pogorzelskiego), nad głowami zebranych zawisły sztandary z zasobu Archiwum, a na rzutniku migały slajdy ze skanami zdjęć ze Zbioru Jerzego Stemplewskiego, niedawno nam przekazanego przez bodaj najbardziej znanego opolskiego fotografa. W dyskusji prym wiodła prof. Anna Pobóg-Lenartowicz. Wspomnieniowego „kroku” dotrzymywał jej dr Mariusz Patelski. Moderatorem spotkania był zastępca dyrektora Archiwum Sławomir Marchel. Rola ta przypadła mu w udziale nieprzypadkowo – jako opolanin z wyboru a Kaszub z urodzenia chętnie dopytywał o to, którymi ulicami szły pochody, gdzie stała trybuna dla przedstawicieli władz, czy/ jak bardzo* (niepotrzebne skreślić) zmuszano w szkołach do uczestniczenia w pochodach i jakie były konsekwencje nieuczestniczenia...


Wszyscy wchodzący 8 maja br. do Archiwum Państwowego w Opolu przenosili się w czasy ustroju minionego, oglądając plakaty z zespołu nr 2579 „KW PZPR w Opolu” (fot. Beata Śliwińska)


W sali konferencyjnej Archiwum panowała wspomnieniowa atmosfera – opowiadano zabawne anegdoty pierwszomajowe (fot. Beata Śliwińska)


W gablotach można było obejrzeć muzealia z kolekcji p. Krzysztofa Pogorzelskiego (fot. Beata Śliwińska)

Zachęcamy do pobrania naszej publikacji pt. Święto Pracy na Opolszczyźnie w latach 1945-1989 w świetle materiałów archiwalnych wybranych z zasobu Archiwum Państwowego w Opolu (Opole 2014). Znajdziecie w niej sporo ciekawych zdjęć i plakatów propagandowych, powspominacie akademie i oklaski, Lenina, Gagarina, dygnitarzy, bikiniarzy...
opole.ap.gov.pl/misja/publikacje.html.

Na czwarte i ostatnie – przed wakacjami – spotkanie zaprosiliśmy 18 czerwca br. do Miejskiej Biblioteki Publicznej. Były to opowieści o opolskim sporcie, które snuł znawca tematu – Krzysztof Stecki. I tym razem spotkaniu towarzyszyła wystawa przygotowana przez Archiwum Państwowe w Opolu. Wędrowaliśmy dziarsko i z zaciekawieniem po stadionie „Kolejarza” (najstarszego klubu sportowego na – zakładano go, gdy jeszcze trwały naloty na miasto!), podpatrywaliśmy budowę Hali „Okrąglak” (na którą miasto długo czekało) i „Gwardia” (na której budowę sprzedawano „cegiełki”), dziwiliśmy się widokiem „Toropolu” bez dachu, patrzyliśmy, jak ulicami Opola gnały bolidy Formuły 1 (tak, tak! na początku lat 50. dzisiejszymi ulicami Batalionów Chłopskich, Sienkiewicza i Oleską), podrywaliśmy się z miejsc, gdy „Orzeł Szczepanowice” zdobywał mistrzostwo Polski w piłce ręcznej (w 1959 roku) i traciliśmy głos, krzycząc z dumy, gdy Odra Opole awansowała do ekstraklasy...

Jak barwnie opowiadał Krzysztof Stecki: nie tylko hale, boiska i baseny – ale i ulice tętniły sportem (...) Kolarstwem Opolszczyzna stała (...) [Żużel] to był kiedyś naprawdę czarny sport – na wirażach to się publiczność gazetami zasłaniała (...) Po zwycięskim meczu piłkarze chodzili na szampana (...) Sport był masowy – bo takie były założenia ideologiczne (...) Kluby były przy zakładach pracy, które utrzymywały sekcje sportowe...

Dyskusję uzupełnił pasjonat i kronikarz dziejów lekkoatletyki Opolszczyzny Bogdan Kociński, przypominając, że w 2020 roku „Odra”, „Gwardia” i „Kolejarz” będą obchodziły swoje jubileusze istnienia. Opole pięknieje i dobrze byłoby przypomnieć jego piękną historię sportową, zwłaszcza, że jest zainteresowanie tym tematem wśród mieszkańców – powstała nawet praca magisterska o „Kolejarzu” autorstwa Aleksandry Wilkowskiej, obroniona w 2014 roku w Wyższej Szkole Zarządzania i Administracji w Opolu4. Tym bardziej szkoda, że władze miasta nie wykazują zainteresowania. Jakby nie było, „sport to zdrowie”. Z wiekiem widać, jak bardzo prawdziwe to słowa...


Słuchając opowieści Krzysztofa Steckiego, wszyscy obecni czuli się jakby byli na szosach i stadionach (fot. Aleksandra Starczewska-Wojnar)

Należy się tylko cieszyć z tego, o czym pisał Jerzy Topolski – z rozwoju myślenia historycznego, bo jest to wzbogacenie ludzkiego świata myśli, wzbogacenie, które stało się niezbędnym warunkiem wszelkiego postępu w dziejach5. Poznając przeszłość, możemy lepiej funkcjonować w teraźniejszości i planować przyszłość (na ile to możliwe). Topolski przypomina, że w każdym czasie, w każdej epoce, jesteśmy „twórcami dziejów”, a w naszych działaniach zawsze pojawia się kontekst historyczny, społeczne wyobrażenie o przeszłości, które może być mniej lub więcej w stosunku do tej przeszłości zdeformowane6.

Dobrze, że są archiwa – można sięgnąć do oryginalnych dokumentów, niejako cofnąć w czasie i zobaczyć, jak ludzi łączyła wspólna wiara w cykliczność nadchodzących epok7. Po raz kolejny okazało się, że głoszone w Oświeceniu przez Ignacego Krasickiego hasło, by „uczyć – bawiąc” (a co najmniej zmuszając do refleksji) o historii znanej i nieznanej to najlepszy przepis na wzbudzenie zainteresowania. Połączenie zachowanych archiwaliów i eksponatów, prezentacji i opowieści jest niemal kompletnym przedstawieniem wydarzenia, miejsca czy postaci. Kolejne pokolenia zostawiały swój ślad w historii – a dzisiaj my możemy o tym czytać, słuchać i oglądać. Jak wtórował Topolskiemu Łepkowski: niechby te „dzieje oglądane” zaspokajały w człowieku głód historii8.

W wakacje praktykujcie sport – a my spotkamy się w kolejnym „kultowym miejscu Opola” we wrześniu. Urlopy urlopami, ale w archiwum już planują kolejne spotkania „kultowego” cyklu, licząc na dalszą dobrą współpracę m.in. z Polskim Towarzystwem Historycznym Oddział w Opolu i czekając na ewentualne propozycje instytucji, które chciałyby takie lub podobne spotkania współorganizować.


[1] T. Łepkowski, Człowiek i historia, Warszawa 1977, s. 214.
[2] A. Pobóg-Lenartowicz, Od opola do Opola. Popularna historia miasta, Opole 2017.
[3] Tamże, s. 247.
[4] zuzelopole.pl/pl/klub/historia.html [dostęp dnia 01.07.2019].
[5] J. Topolski, Świat bez historii, Warszawa 1976, s. 34.
[6] Tamże, s. 50.
[7] Tamże, s. 70.
[8] T. Łepkowski, Człowiek i historia, Warszawa 1977, s. 248.


   



"Bibliotekarz Opolski" jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach 3.0 Polska